Grono pedagogiczne i uczniowie bywają różni... Każdy z nas miał kiedyś nauczyciela i zachował o nim wspomnienia. Zbigniew Herbert poświęcił swojemu wiersz.
Jest to opowieść o „panu od przyrody”. który w „drugim roku wojny” został zabity. Podmiot liryczny, były uczeń profesora, pewnie sam poeta, wspomina jego postać.
„Graniczna” zwrotka „Graniczna”, ponieważ dzieli wiersz na dwie części: pierwsza – to wizerunek profesora, druga – o charakterze fantastycznym opowiada o życiu nauczyciela po śmierci. Na pozór beznamiętnie oddziela życie od śmierci: „Zabili pana od przyrody łobuzy od historii”.
Ta gra słów jest celowa. Przyroda to wiedza o życiu na ziemi, historia – o działaniach człowieka. Jeśli „łobuz od historii”( przenośnia: zbrodniarz, zabójca) zabija „pana od przyrody” to tak jakby człowiek zwrócił się przeciw naturze. Historia posiada swych bohaterów, ale i złoczyńców, natomiast przyroda zupełnie dobrze sobie radzi bez człowieka. To nie tylko dziecinne widzenie świata – to też gorzka refleksja o dziejach ludzkości.
Część I – portret miniony
Jak wyglądał nauczyciel? Okazuje się, że z perspektywy małego chłopca , a zapewne i wspomnień – to chudy pan z długimi nogami, zatartą twarzą, złotym łańcuszkiem i krawatem. Przypominał olbrzymiego ptaka: „Stawał wysoko nade mną” jak bocian nad żabą. Nosił krawat - nieżywy i przyszpilony. Ta niezwykła przenośnia kojarzy się z zasuszonym owadem. Mały chłopiec ma szacunek dla profesora, ale też wyraźny respekt. Ważne jednak , czego uczył
pan od przyrody... Przekazywał wiedzę o skomplikowanym ludzkim życiu. W dodatku wers „on pierwszy pokazał nam nogę zdechłej żaby” nawiązuje nieco do wiersza K.I. Gałczyńskiego o matce „ Ona pierwsza pokazała mi księżyc” . Z jednej strony prawda istnienia i umierania, z drugiej romantyzm. Profesor nauczał też o „intymnym życiu pradziadka pantofelka”, czyli o pomnażaniu życia, o ziarnie sporyszu, który używany w niewielkiej ilości jest lekiem, jego nadmiar to trucizna, o radości (przenośnia: „wszystko rozśpiewało się”) z obserwowania życia, z ojcostwa w dziesiątym roku życia– dzięki doświadczeniu przyrodniczemu kasztan wykiełkował.
Część II – co z nim po śmierci?
Zostały udzielone dwie odpowiedzi. Pierwsza: „Jeśli poszedł do nieba”, to pewnie ugania się na „długich promieniach” z siatką za motylami, czyli wynikałoby z tego, że i po śmierci można uprawiać swoje hobby, mieć swoje pasje. To doprawdy budujące...
I druga „jeśli nie poszedł do góry”, to może w myśl reinkarnacji zamienił się w element przyrody, a dorosły już uczeń rozmawia z żukiem jak z profesorem i pomaga mu pokonać przeszkodę. A może po prostu pan od przyrody nauczył ucznia miłości do natury, skoro potrafi zachwycać się jej pięknem i pragnie pomóc żywym stworzeniom.