"Dies Irae", a więc Dzień Gniewu, sądny dzień, ostatni dzień
istnienia świata, czas apokalipsy. To właśnie wyobrażenie tego dnia przedstawił Jan Kasprowicz - poeta młodopolski w swoim hymnie, do napisania którego inspirację zaczerpnął
ze średniowiecznego
dzieła niejakiego Tomasza Celano.
W zasadzie bardzo cieżko jest opowiedzieć fabułę tego niezwykłego dzieła. Podmiot liryczny zwraca się tu do Boga z prośbą o ratunek i miłosierdzie w tym strasznym dla
ludzkości dniu. Bóg tymczasem pozostaje niemy na płacze i błagania swego struchlałego ze strachu ludu. w ogóle to dookoła dzieją sie rzeczy straszne. Spod ziemi wychodzą hordy
ludzi umarłych od początku istnienia świata. Oprócz nich pojawia się wszelkie plugastwo, które do tej pory pozostawało w ukryciu - szczury, węże, pijawki, jaszczurki...Gdzieś z daleka słychać głos trąby nawołującej wszystkich ludzi do przyjścia przed oblicze sędziów. A jest ich kilku - Chrystus w cierniowej koronie, pramatka Ewa, szatan, prorocy i archaniołowie. Nad ziemią odbywają się jakieś przerażające zjawiska - "pożary słońc", "ciemnienie blasku", "krzepnięcie ognia" (słowa te znane są dość dobrze, gdyż pojawiają się w kolędzie "Bóg się rodzi" autorstwa Franciszka Karpińskiego).
Niektórzy ludzie chcą
Gdzieś uciec lub się schować. Wszyscy jednak muszą stawić się przed obliczem sędziów. A wyrok, ktory zapadnie doprowadzi do całkowitej zagłady ludzkości...
Więcej recenzji na temat Dies Irae