„Hymn (Smutno mi, Boże!)” Juliusza Słowackiego to niewątpliwie jeden z najbardziej znanych utworów
tego poety. Wiersz ten został napisany w czasie podróży autora do Egiptu w 1836 roku, dokładnie 20 października 1836 roku, pod wpływem uroku aleksandryjskiego zachodu słońca.
Podmiot liryczny tego niezwykle bezpośredniego wiersza, można śmiało utożsamić z samym Słowackim i taką interpretację się ogólnie przyjmuje.
Utwór ten jest wspaniałym przykładem niezwykłego talentu lirycznego autora, a także już i wysokiej dojrzałości twórczej.
Wiersz jest tłoczony przez dwa, główne i nierozdzielne wątki – uroki widoków spod Aleksandrii oraz indywidualne przeżycia podmiotu lirycznego tęskniącego za ojczyzną. Zachód słońca wprawia Słowackiego w nastrój nasycony nostalgią, wspomnieniami, co czyni z tego dzieła swoisty monolog człowieka samotnego, zdającego sobie sprawę ze swojej małości wobec potęgi żywiołów.
Adresatem monologu poety jest sam Bóg, stwórca świata.
Innowacją literacką jest przekształcenie, za pośrednictwem tego utworu, hymnu, będącego przez stulecia wyrazem emocji i uczuć zbiorowości na utwór mający odmalować uczucia jednostki. Kilku badaczy literatury pokusiło się o interpretację, według której, Słowacki w ten sposób celowo utożsamił siebie ze zbiorowością, przyjmując cechy typowego polskiego romantyka: patrioty – poety – pielgrzyma. W ten sposób uczynił z siebie symbol, co miało sugerować, że „ja” liryczne wyraża to samo, co wyrażałoby „my”. Ponad to, w hymnach wcześniej pisanych dominowały sądy ogólne, przyjęta konwencja, Słowacki zaś wprowadza do niego realizm psychologiczny i obyczajowy.
Utwór przepełniony jest smutkiem noszącym znamiona beznadziejnego. Podmiot liryczny jest właściwie obojętny na uroki natury. Mimo iż ją docenia, emocjonalnie związany jest z przyrodą ojczystą i bardziej ucieszyłby go widok Polski, niż nawet najbardziej przepyszny orient. Lecz autor wie, że jego „okręt nie do kraju płynie, / Płynąc po świecie...” i stąd wynika jego rozpacz, dlatego postanawia otworzyć duszę przed Bogiem.
Słowacki odczuwa wewnętrzną pustkę, wynikającą ze straty własnego miejsca na ziemi i możliwości przebywania z ukochanymi, najbliższymi osobami. Los Polaka - tułacza przygnębia poetę, nie wie już nawet gdzie zostanie pochowany, co rodzi jego gorycz. Poeta wie, że choć bardzo pragnie spocząć w ojczystej ziemi, wrócić do Polski, że choć ciągle jest w drodze, nigdy nie dotrze do ukochanej ojczyzny. Jego smutek potęguje fakt, że być może w kraju ojczystym modlą się o jego powrót, podczas gdy on dobrze wie, że jest to niemożliwe.
Z wiersza przebija niezrozumienie dla powodu smutku – podmiot liryczny nie umie nazwać przyczyny swego żalu, wszystko straciło dla niego smak i sens, mimo tego poeta próbuje sobie wytłumaczyć, że choć słońce już zachodzi i zapada mrok, jutro znowu wzejdzie nowy dzień, a wraz ze świtem być może ustąpią także dręczące poetę lęk, smutek, nostalgia, żal.
Bezmiar morza i sił przyrody wpływa też na odczuwanie przez Słowackiego własnej nicości, małości wobec potęg. Poetę ogarnia dominujące poczucie słabości, bezradności. Świadomość, że człowiek nic nie znaczy wobec ogromu świata, jest również powodem smutku autora. Smutku – uczucia, które dla poety jest tak silne i ważne, że obiektywne uczucia nie mają znaczenia. Dlatego właśnie to uczucie jest motywem wiodącym w tym utworze. Zabiegiem celowym wskazującym na to, jest chociażby powtarzanie się na końcu każdej zwrotki, jak refren, silne, podsumowujące wszystko, krzyczące bezradnie: „Smutno mi, Boże!”