Wiersz rozpoczyna apostrofa do Urszulki, w której Kochanowski upatrywał nie
tylko dziedziczkę swej posiadłości, ale i swego talentu:
„Wzgardziłaś mną, dziedziczko moja ucieszona!
Dalej znów wymienia zalety córeczki,
która gdyby żyła, zdaniem ojca, cieszyłaby
się większą sławą od samego poety, bo już jako mała dziewczynka posiadała zdolności poetyckie, co zostało podkreślone przez liczne apostrofy:
„Z ranym rozumem twoim, z pięknymi przymioty,
Z których się już znaczyły twoje przyszłe cnoty.
O słowa! o zabawo! o wdzięczne ukłony!"
A teraz tylko
śmierć stanowi nadzieję, która wyzwolić może od cierpień i połączyć ojca-poetę ze zmarłą córeczką:
„A ty, pociecho moja, już mi się nie
wrócisz Na wieki ani mojej tesknice ukrócisz!
Nie lza, nie lza, jedno się za tobą gotować
A stopeczkami twymi ciebie naszladować.
Tam cię ujźrzę, da Pan Bóg, a ty więc z drogimi
Rzuć się ojcu na szyję ręczynkami swymi!"
Pod względem budowy wersyfikacyjnej to regularny trzynastozgłoskowiec sylabiczny ze średniówką po siódmej sylabie (7+6) i rymami parzystymi(sąsiadującymi) gramatycznymi (czyli rymują się te same części mowy), np. „przymioty – cnoty", „nie wrócisz – okrócisz"
Ogólny obraz utworu przynosi kontrast młodej dziedziczki i opuszczonej ojcowizny. A niepocieszony ojciec musi się udać w zaświaty, żeby odzyskać córkę, tylko śmierć może mu pomóc w ukojeniu bólu.