Tren II otwiera obszerna dyskusja literacka:
„Jeslim kiedy nad dziećmi piórko miał zabawić..."
Poeta wyraża tu żal, że przyszło mu pisać o dzieciach właśnie w formie lamentu, zamiast układać kołysanki, które by nuciły piastunki nad dziecięcymi kolebkami.
Teraz opłakuje „swoją dziewczynę" nad „głuchym grobem", córeczkę, która przedwcześnie zmarła i „nie napatrzywszy
się jasności słonecznej/Poszła nieboga widzieć krajów nocy wiecznej!"(kontrast). W przypływie rozpaczy poeta twierdzi, że wolałby, żeby świata nie oglądała, bo „jeno ród a śmierć poznała" a rodziców pozostawiła w nieutulonej żałobie. Widać tu wyraźny kontrast między pieśniami dziecinnymi a grobem.
W tradycji literackiej renesansu istniał jednak zwyczaj, że poważne utwory literackie dedykowało się możnym i ludziom wysoko postawionym a tu nagle cały cykl został przypisany dziecku. W ten sposób „niepospolita dziecina" stała się im równa. Uwzniośliła ją własna śmierć a autor nie dbając o sławę, nie zamierzał się przejmować panującą w jego czasach konwencją:
„Ani mi teraz łacno dowiadać się o tym,
Jaka mię z płaczu mego czeka cześć na potym
Przed śmiercią córeczki, kiedy wszystko układało się pomyślnie, Kochanowski widział w
poezji wartość najwyższą, teraz w okolicznościach tragedii, sława, którą zapewniała poecie twórczość stała się nieważna. Załamuje się jego pogląd na rolę poezji w strapieniu.
Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na aluzję mitologiczną „ciężka Prozerpina"(Persefona, władczyni Hadesu) i wyrażenie „nieubłagana ksieni" jako metafory
śmierci. A także apostrofy pełne goryczy skierowane do śmierci:
„O prawo krzywdy pełne! O znikomych cieni
Sroga, nieubłagana, nieużyta ksieni!"
Pisząc o zmarłej, zbolały ojciec pisze też o własnym cierpieniu i chorobie:
„Nie chciałem żywym śpiewać, dziś umarłym muszę,
A cudzej śmierci płacząc, sam swe kości suszę."