Bolesław Leśmian debiutował w okresie Młodej Polski, ta epoka najbardziej zaważyła na jego twórczości. Znany jest przede
jako twórca erotyków nieraz bardzo odważnych, prowokujących a nawet sadystycznych. Znany też jest jako autor fantastycznego, poetyckiego świata baśni, świata, który daleki jest od konkretnej rzeczywistości. Tym bardziej zdumiewa, że w twórczości Leśmiana pojawił
się pojawił się wiersz poświęcony zwykłemu szaremu człowiekowi.
Właśnie takiego pierwszego lepszego wziętego z ulicy człowieka uczynił poeta bohaterem wiersza. Trudno o nim powiedzieć coś konkretnego – jest anonimowy, bezimienny, ktoś z tłumu („udaję, że w tłumie już go niedowidzę”). Ubogi, wygłodniały („zgłodniałe ciało”) i byle jak ubrany. Może to być każdy (ktoś w rodzaju everymana).
Osoba mówiąca w wierszu sugeruje, że jego możliwości są ograniczone („Chce coś mówić, lecz wstyd go przeraża odwieczny”), przytłaczają go jednakowe, codzienne troski, jest skazany na cierpienie(„te same gwoździe tłoczą go do krzyża”). Tę nijakość bohatera podkreśla pojawiająca się w utworze mgła, która symbolizuje tu nieokreśloność i bezkształtność. Środki artystyczne zastosowane w utworze dopełniają wizerunku bohatera. „Twarz wklęta w ramiona”. Cóż to znaczy „wklęta” ? Wklęsła? Płaska ? Bez wyrazu ? Wtulona czy raczej wciśnięta w ramiona, bo też człowiek nijaki, pozbawiony pewności siebie! Jeśli dodać porównanie „Twarz (...) jak mgła”, metaforę z kolejnym neologizmem „męczarnią oczu obgłębiona”, to wyłania się portret fizjonomii pozbawionej indywidualności, jednak z udręką wypisaną w oczach.
Cóż można powiedzieć więcej ? Epitet „błędna ręka” wskazywałby na jego przypadkowe działanie, ale ów środek artystyczny jest częścią rozbudowanej metafory: „Wyciąga błędnej ręki widemko niemrawe, By nim zgłaskać surduta połataną jawę” Od niechcenia, wynędzniałą ręką stara się zasłonić albo raczej przygładzić (neologizm „zgłaskać”) połataną odzież. Porównanie „Patrzy(...) jak w pustkę” ilustruje jego nieobecne, obojętne spojrzenie. I dalej znów przenośnia „Te same zawsze gwoździe tłoczą go do krzyża”. „Gwoździe” peryfraza kłopotów, problemów przysparzają mu cierpienia, którego symbolem jest krzyż. Są to chyba problemy przyziemne, związane z sytuacją materialną tego człowieka, bo za moment podmiot stwierdza „Gdzie mu tam w myśli teraz nowy gwóźdź dla duszy!” Bohater wiersza nawet nie myśli o sferze duchowej, która to z kolei jest ważna dla „ja” lirycznego, skoro stwierdzenie pada w postaci zdania wykrzyknikowego.
A oprócz cierpienia, co odczuwa szary człowiek, zdaniem osoby mówiącej w wierszu ? Przede wszystkim wstyd, który został w wierszu spersonifikowany: „Ten wstyd, co w swój niebieski wpatrzony rodowód, Pielęgnując cierpienie, boczy się na powód”. Nie można mu przekazać wyższych, „wiecznych” wartości, bo zanadto skupiony jest na sobie i swoim cierpieniu. W tym momencie zaczynam podejrzewać, iż osobę mówiącą w wierszu, wskazującą na sprawy pozaziemskie, „niebieskie” można by utożsamić z poetą, ale może za wcześnie na takie wnioski...
Tymczasem podmiot liryczny spotyka na swej drodze takiego właśnie człowieka.(„Spotykam go codziennie”). Opowiada o nim, wyraża swe odczucia, pragnienia i doznania osobiste w sposób bezpośredni. Świadczą o tym zastosowane czasowniki w 1 osobie liczby pojedynczej („udaję”, „niedowidzę”). Te codzienne spotkania nie są jednak niczym nadzwyczajnym. Wydaje się nawet, że bohater budzi w podmiocie niechęć („Niezgrabny od nędzy, zły i niedorzeczny”). Nic ich nie łączy, chociaż podmiot chciałby mu pomóc („rozśmieszyć to zgłodniałe ciało-/Nakarmić i przyodziać odświętnie”). Niestety, dzieli ich przepaść, są sobie zupełnie obcy: „Ale on już mię minął i znikł obojętnie I tak zawsze i nigdy nie będzie inaczej...” Zaraz, zaraz.... To przecież poeci okresu romantyzmu i Młodej Polski przeciwstawiali się przeciętności, wybijali się z tłumu. I tu kolejny argument za tezą utożsamiającą „ja” liryczne z poetą.
W tym miejscu chciałabym się zastanowić, z czego wynika ogromny dystans pomiędzy bohaterem i podmiotem ? Myślę, że wyjaśni ten problem przewodni motyw krzyża, który pojawia się w wierszu i w ogóle często w twórczości Leśmiana. Krzyż traktowany jest przez poetę nie jako element odkupienia, ale przede wszystkim jako symbol cierpienia. Podobne znaczenie mają tu gwoździe, które kojarzą się z bólem. Potocznie mówi się każdy nosi swój krzyż(kłopoty, problemy) czy gwóźdź do trumny ( upadek, niepowodzenie) i w tym sensie należy rozumieć metaforyczne zakończenie utworu: „Nikt nie zmieni mgły jego i mojej rozpaczy, I nikt nas – choć się rozpacz do mgły czasem zbliża- Nie wbije nowym gwoździem do wspólnego krzyża.” Cierpienie każdego człowieka jest niepowtarzalne, każdy ma je na własność i nie może się nim dzielić. Trudno pomóc cierpiącemu, zmniejszyć jego ból i w tym sensie nie ma wspólnoty pomiędzy podmiotem i bohaterem wiersza.
Na zakończenie spróbuję ustalić, jaki jest stosunek poety do zwykłego, przeciętnego człowieka. Z analizy wiersza wynika, że Bolesław Leśmian podobnie jak twórcy młodopolscy raczej dystansuje się wobec człowieka z tłumu. Nie widzi z nim możliwości porozumienia na żadnej płaszczyźnie, ale nie oznacza to zupełnej negacji, czy pogardy, raczej współczucie.