Jest to apokaliptyczny obraz Warszawy czasów wojny, klęska bezbronnego narodu,
obraz śmierci. Następuje istna kataklizm
nalot. Wiersz ze spiętrzonymi metaforami. Skromne słowa, zdania zawierające wiele treści. Nad płonącym miastem unosi się łuna, pożary, bombowce, huk armat zlewają się niemal z płonącym miastem. Niebo wali się z trzaskiem, niebo które sieje
śmierć i zniszczenie. Autor błaga o karabin - jest on dla niego bardzo ważny. Krzyczy do zrzucających bomby - niecelnie, lecz tego głosu nikt nie słyszy. Jeste jednym z niewielu żywych, czuje się jakby zmartwychwstał. Słyszy z jednej strony odgłosy bombardowania, a z drugiej głosy konających. Bezsilni i zdeterminowani płaczą nawet mężczyźni. Co i rusz ktoś ginie, to jest brat, brat gdyż jest rodakiem i razem cierpi z innymi. Uciekają do broni od bezsilności, słabości i przygnębienia.Hymn ten jest
symbolem wolności i dodawaniem sobie otuchy. Śmierć jest tu też symbolem pstryjotyzmu. Jednakże tytuł zostawia jednak pewną nadzieję na wyzwolenie.