Akt drugi
Właściwa akcja dramatu rozpoczyna się w akcie drugim w willi profesora Sonnenbrucha w Getyndze. Profesora poznajemy w momencie, gdy cała rodzina przygotowuje się do wyjazdu na uniwersytet, by wziąć udział w uroczystym jubileuszu 30-lecia jego pracy naukowej.
Profesor nie chce przyjąć od córki Ruth butelki koniaku Henessy, gdyż chce się odciąć od hitlerowskiej rzeczywistości, a nie zdaje sobie sprawy z tego, że jego osiągnięcia naukowe są wykorzystywane przez władze wojskowe do zagłady ludzkości. Jego stwierdzenie: „jestem uczciwym Niemcem” natychmiast spotyka się z krytyką żony:
„Dla ciebie przykre jest to, czym żyje dziś każdy prawdziwy Niemiec. Wszystko w co wierzymy i co kochamy”.
Berta żyje sukcesami wojennymi Niemiec i ma za złe mężowi , że z tego życia całkowicie się wyłączył. Wierzy, że Niemcy w okupowanych krajach pracują – jak mówi - „dla zwycięstwa naszego narodu”. Wspominając straconego na wojnie syna, Erika, potrafi zdobyć się na wyrazy dumy narodowej, które górują nad jej uczuciami osobistymi.
Profesor, choć sam nie angażuje się w sprawy niemieckiego nacjonalizmu, rozumie bezsens prowadzonej wojny i walki Niemców o panowanie nad światem. Toteż współczuje żonie, która uległa fanatyzmowi hitlerowskich przywódców, i przewiduje klęskę narodu niemieckiego:
„Biedna Berto! Kiedy przed paru laty zaczynała się twoja choroba, myślałem, że cierpienie wyleczy cię z szaleństwa, któremu uległaś jak tysiące, miliony innych. Nie przypuszczałem, że znajdziesz w niej dla siebie nowe źródło siły. Ale to jest niedobra, złowroga siła. To jest siła, która zgubi Niemcy! Zgubi Niemcy!” Pewne podobieństwo do ojca wykazuje Ruth, która pragnie „żyć wyłącznie na swój rachunek” i widzieć, to co chce.
Natomiast nienawiść, skostniałość i zaciętość prezentuje Liesel, wdowa po Eriku.
Tymczasem w domu profesora pojawia się Hoppe, woźny, który przybył w odwiedziny ze swym 13-letnim synem. Sonnenbruchowie zarzucają go pytaniami o charakter pracy w Generalnej Guberni. Hoppe dręczony wyrzutami sumienia odpowiada: „Porządni ludzie powinni siedzieć w domu, przy żonie, przy dzieciach...” Gdy profesor mówi o miłości do dzieci i częstuje trzynastolatka jabłkiem, Hoppe wpada w przerażenie. Woli szybko pożegnać Sonnenbrucha, aby zapomnieć o niedawnej przeszłości – egzekucji wykonanej na żydowskim chłopcu.
W końcu pojawia się Willi. Oczywiście następuje serdeczne powitanie z matką. To przecież dwie pokrewne dusze. Oboje są nastawieni negatywnie do poczynań ojca. Willi nazywa go tchórzem, Berta – pedantem i dziwakiem. Syn obdarowuje matkę naszyjnikiem i tłumaczy, że nabył go wyjątkowo okazyjnie także od „matki”. Berta naiwnie wierzy synowi, tak jak wierzy bezkrytycznie w wartości etyczne reżimu hitlerowskiego.
W otoczeniu rodziny poznajemy myśli i uczucia profesora. Jego wina jest jeszcze większa niż zaślepienie Berty, bo on zdaje sobie sprawę ze zła, jakie go otacza, a nie potrafi się mu przeciwstawić.
Zbliża się moment kulminacyjny.
Na scenie pojawia się Joachim Peters, były współpracownik profesora, uczestnik ruchu oporu, zbiegły więzień z obozu koncentracyjnego. Profesor chciałby jak najszybciej pozbyć się go z domu, gdyż zamącił mu jego spokój. Liesel czai się, by później dać upust uczuciom zemsty. Willi reaguje z hitlerowską brutalnością, a Berta ze stoickim spokojem udaje, że nie przypomina sobie Petersa. Jedynie Ruth od początku jest zdecydowana pomóc uciekinierowi.
Profesor jest załamany, jego postawa wobec otaczającego świata uległa zachwianiu. Zetknął się oko w oko z człowiekiem, który nie tylko odkrył przed nim prawdziwą rzeczywistość, ale z konieczności zaangażował się w walkę przeciwko złu, od której profesor chciał uciec. W tym momencie kończy się akt II. Grozę sytuacji potęguje „ scena tylko w świetle kinkietu stojącego na kominku; Joachim z głową opartą o poręcz, przymyka oczy; Antoni z pistoletem w ręku siada na jednym z krzeseł.