Książka Doris Lessing
„Piąte dziecko” mówi o dziejach
rodziny Lovattów.
Na początku przedstawia Harriet i Dawida, którzy,
odróżniający się od środowiska, w którym się
znajdują, konserwatywni w sprawach seksu i rodziny, odnajdują się
w tłumie i zakochują w sobie. Postanawiają w tych czasach
kompletnego wyuzdania i rozpasania, zaniku rodzinnych wartości i
ciągu do kariery stworzyć niewielką, dwuosobową awangardę.
Postanowili pobrać się (co zrobili), kupić wielki dom (co z pomocą
rodziny Dawida zrobili) i mieć wiele dzieci. Wszyscy uważali to za
szokujące i niesamowite: wiele dzieci? To przecież takie
zaściankowe, nienowoczesne. Wręcz samolubne. Ludzie zazdrościli
Lovattom właśnie tej pewności siebie i tego, że mimo wszystko
udawało im się osiągnąć, co chcieli. A Harriet i Dawid bez
opamiętania czerpali ze szczęścia, jakie na nich spływało z
każdym narodzeniem dziecka, a także z każdymi świętami
bożonarodzeniowymi i wielkanocnymi, kiedy zjeżdżała do nich cała
rodzina, aby móc chłonąć tę jakże rzadką we
współczesnych czasach rodzinną atmosferę ciepła i
beztroski. Wielki stół w jadalni, mnóstwo ludzi,
splendor bycia gospodarzem i gospodynią w czasie takich rodzinnych
spędów. To wszystko jest brutalnie przerwane przez piątą,
nieplanowaną ciążę Harriet. Nie tylko sam fakt, że Harriet znów
spodziewa się
dziecka jest już pewnym szokiem zarówno
dla młodego małżeństwa, jak dla ich bliskich: to już wzięte jest za
akt jednoznacznego egoizmu, przesady i braku opamiętania. I już
wkrótce
zaczyna się rozpętywać piekło: płód
jeszcze we wczesnym stadium rozwoju zaczyna sprawiać Harriet ból,
gdyż cały czas żywiołowo się porusza.
Na świat przychodzi
najmłodszy syn Lovattów Ben, zupełnie inny, niż pozostałe
dzieci. Jest opóźniony umysłowo i brzydki: samej Harriet
przypomina trolla. To, kim się staje, kiedy rośnie, nie jest jego
wyborem: niekochany i odrzucany przez cały świat, sam zaczyna ziać
agresją i sam nie umie kochać. Jest prymitywny, chociaż i tak
potrzebuje towarzystwa innych ludzi. Inne dziecko w rodzinie,
dziewczynka z zespołem Downa Amy z początku jest również
odpychana, jednak po części z powodu jej pragnienia miłości, a po
części z powodu skrajnie negatywnych uczuć, jakie wywołuje Ben,
Amy jest w końcu przyjmowana przez całą rodzinę, jako "jedna
ze swoich", podczas kiedy Ben, chociaż nie można
zakwalifikować
go jako chorego na jakąkolwiek chorobę, nie jest.
Pojawienie się Bena
niszczy całe dotychczasowe życie rodzinne Lovattów. Wszyscy
boją się go, a z czasem jego zachowanie zaczyna być niebezpieczne
dla innych dzieci. Podjęta jest nawet próba pozbycia się
tego niewygodnego dziecka przez całą rodzinę, czyli oddanie go do
specjalnego zakładu, gdzie podtruwany lekami, miał umrzeć i
zniknąć z horyzontu. Jednak Harriet nie pozwala w końcu na
zamordowanie własnego dziecka. Zabiera go do domu, czym zadaje
śmiertelny cios dotychczasowemu kształtowi swojej rodziny. Coraz
mniej osób zjeżdża na święta, matka, która
przeprowadziła się do Harriet i Dawida, aby pomóc im przy
dzieciach, zostawia ich i zamieszkuje z siostrą Harriet.
dzieci boją
się nowego dziecka, z czasem są coraz mniej chętne do przebywania
w
domu i w końcu wszystkie, jedno po drugim, opuszczają rodziców.
Na końcu, kiedy Ben jest prawie dorosły, najpierw zaczyna
sprowadzać do domu kolegów, aż w końcu i on coraz rzadziej
się tam pojawia. Historię tę kończy decyzja Lovattów o
wyprowadzeniu się z niegdyś wymarzonego domu, co jest ostateczną
próbą uratowania ich rozluźniającego się związku.
Więcej recenzji na temat Piąte dziecko