Kolejna
scena fantastyczna w dramacie, poświęcona jednej osobie. Bardzo
dynamiczna, pojawiają się w niej duchy. Można
powiedzieć, że ta
scena to odpowiedź na improwizację Konrada. Ksiądz przeżywa losy Polski i
Polaków, ich ciężką dolę, wywózkę i wygnanie. Zadaje Bogu pełne
tragizmu pytania o sens cierpienia Polski i Polaków. Kraj nasz
porównany zostaje do Chrystusa, a męka
narodu do drogi krzyżowej. I na
podobieństwo męki pańskiej, wrogie nam narody kazały "ukrzyżować"
Polskę niczym Jezusa. I umarł nasz kraj, jednak nie jest to jego
ostateczny koniec. Przecież wiemy, że Chrystus zmartwychwstał. To samo
będzie z nasza ojczyzną. Ksiądz Piotr przepowiada, że Wskrzesiciel
narodu (namiestnik wolności) już rośnie, jest on wielce zagadkowy,
owiany do tej pory mgłą tajemnicy. Imię jego bowiem będzie
"Czterdzieści i cztery". Co to oznacza, zastanawiali się wszyscy i do
tej pory nie ma na ten temat jasnej interpretacji. Jest to symboliczna
liczba, która kryje w sobie wiele tajemnic, a jej zrozumienie
przysparza sporych trudności. Jedno jest natomiast pewne - Polska się
odrodzi, trzeba tylko poczekać. Ksiądz Piotr, w odróżnieniu od Konrada
jest bardzo pokorny, poddaje się Bożej woli, jest przecież sługą Pana.
Tworzy także nowy typ bohatera romantycznego, jest przeciwwagą dla
Konrada i jego improwizacji. Według teorii księdza, droga do wolności
narodu prowadzi nie poprzez konflikty zbrojne, lecz, zgodnie z
koncepcjami mesjanizmu - poprzez mękę, cierpienie i ofiarę.