Akcja
powieści toczy
się w roku 1865 w USA, zaraz po wojnie
secesyjnej. Jej bohaterowie to przedstawiciele bostońskiej
elity, będący
zresztą postaciami historycznymi – Longfellow, Lowell, Holmes, Greene i Fields.
Ich pasją jest praca nad pierwszym amerykańskim tłumaczeniem „Boskiej Komedii”
Dantego. Jednak wydanie tak kontrowersyjnego, pełnego drastycznych scen i
przepojonego surową katolicką moralnością dzieła nie podoba
się Korporacji
Harwardzkiej, z Augustusem Manningiem na czele. Bohaterowie muszą więc borykać
się z licznymi trudnościami i kłodami rzucanymi im pod nogi przez
konserwatywnych zwierzchników.
Tymczasem miastem wstrząsa seria trzech wyjątkowo brutalnych
morderstw dokonanych na znanych i szanowanych mieszkańcach – sędzim Healeyu,
unitariańskim duchownym Talbocie i kupcu Jennisonie. Członkowie „Klubu Dantego”
orientują się, że zbrodnie wyraźnie nawiązują do kar piekielnych opisanych w
„Boskiej Komedii”. Czują się zagrożeni, a jednocześnie wiedzą, że tylko oni
będą w stanie odnaleźć mordercę posługującego się „dantejskim” kluczem. Dręczy
ich także myśl, że ich praca może prowokować zabójcę do dalszych posunięć… Choć
początkowo podejrzewają, że zbrodnie mają na celu zdyskredytowanie Dantego i
uniemożliwienie publikacji amerykańskiego tłumaczenia jego dzieła, z czasem
odkrywają, że morderca uważa się za ich sojusznika. Okazuje się, że ofiary za
życia próbowały przeszkodzić w publikacji włoskiego arcydzieła i właśnie za to
zostały ukarane. Gdy główni bohaterowie starają się powstrzymać zabójcę, sami
znajdują się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, jako zdrajcy…
Akcja książki toczy się niespiesznie, ale intryga wciąga i
zaskakuje.
Powieści zdecydowanie nie polecam czytelnikom o słabych nerwach, ze
względu na metody stosowane przez mordercę. Drastycznością przewyższają
prawdopodobnie słynny film „Siedem”. Książka ciekawie wyróżnia się na tle
innych bestsellerowych kryminalnych powieści, ze względu na czas akcji – tuż po
wojnie secesyjnej. Klimat epoki został przez autora oddany dość przekonująco
(nie znam historii USA na tyle dobrze, by stwierdzić czy także bardzo wiernie).
Wreszcie - co ważne, znajomość „Boskiej Komedii” absolutnie nie jest konieczna
do zrozumienia „Klubu Dantego”. Za to prawdopodobnie „Klub Dantego” sprawi, że
czytelnik chętnie sięgnie po włoskiego klasyka.