Przez długi czas starałam
się oprzeć przeczytaniu Aniołow i Demonów i jakiejkolwiek innej książki Dana Browna. Nie chodziło o to, że mogłaby mi nie przypaść do gustu, ale raczej o sam fakt tego, że wszyscy w koło się nią zachwycali. Udawało mi się do czasu, aż nie zobaczyłam, że Kod Leonarda da Vinci doczekał się
swojej ekranizacji. Chciałam poprostu przeczytać książkę, a potem zobaczyć ekranizacje. Dopiero co zaczęłam, a polecono mi, żeby najpierw zająć się Aniołami i Demonami, jako że wyjaśnia ona niektóre aspekty Kodu da Vinci.
Po śmierci papieża kolegium kardynałów zebrało sie w Watykanie, żeby wybrać następce. W Szwajcarii tymczasem tajne stowrzyszenie Iluminatów jest podejrzewane o morderstwo słynnego naukowca, który łaczył przekonania religijne z naukowymi. Morderstwo posłużyło im do kradziezy jego ostatniego wynalzaku - próbki z antymaterią, która jeśli zostanie zdetonowana zniszczy wszystko w obrębie mil.
Po odkryciu ciała zmarłego naukowca (Vetra) Maxymilian Kolhler, głowa CERN-u w którym pracował Vetra, dzwoni do Roberta Langdona- profesora z Harvardu i specjalisty od zakonu Iluminatów, i prosi o pomoc w znalezieniu mordercy. Wszytsko byłoby w porządku, gdyby nie to, że na znalezienie mordercy ma tylko 24 godziny i wszyscy są święcie przekonani, że Iluminaci już dawno nie istnieją... W towarzystwie córki Vetry odkrywa kolejne tajemnice i zagadki, by dotrzeć do skradzionej śmiercionośnej antymaterii i jej złodzieja.
Anioły i Demony są tego typu ksiązką, która nie nudzi mimo swojej objętości. Zajmuje uwagę czytelnika na długie godziny dzięki swojemu szybkiemu tempu i ciekawej akcji. Również styl Dana Browna sprawia, że stajesz się więźniem tej książki - MUSISZ ją czytać, aby zobaczyć co wydarzyło się dalej. Na uwagę zasluguje także nakreslenie bohaterów. Umiemy zarówno wyobrazić sobie jak wyglądają, a z biegiem książki poznac także jakie mają cechy. I tak np. Robert Langdon mimo, że z opisu jest raczej przeciętnym facetem (żeby nie powiedzieć gapowatym), wyrata nam na bohatera, któremu życzymy powodzenia w swojej misji. Innych natomiast dzięki manipulacjom autora podejrzewamy o nie chęć do wspólpracy czy nawet spiskowanie.
Jedynym minusem jest może zakończenie, troche za bardzo przewidywalne i odbiegające od całej fabuły książki. Jednakże polecam ją wszystkim, którzy lubią dobrze czytające się ksiązki z elementami historii.
Opublikowano dnia:
maja 28, 2006
Więcej recenzji na temat Anioły i Demony