Matylda otrzymuje w spadku po babce Aleksandrze dom na wsi. Istnieje tysiąc powodów dla których nie powinna go przyjąć
- jest zadeklarowanym mieszczuchem, właściwie nie zna swojej babki, a strzępy wspomnień i relacje matki sprawiają, że Matylda nawet babki nie lubi. A jednak coś sprawia, że postanawia przyjąć spadek. Opuszcza miasto i daje się wciągnąć sielskiej atmosferze Zawrocia latem i historii rodzinnej, która jest dużo bardziej ciekawa i zawiła, aniżeli Matylda mogłaby się kiedykolwiek spodziewać.
Po przybyciu do Zawrocia Matylda przegląda dom kawałek po kawałku. W gabinecie dziadka natrafia na dziennik, który najpierw prowadził dziadek, a po jego śmierci pisanie kontynuowała babka. Lektura wciąga ją niespodziewanie. Dzięki niej może poznać historię rodziny, choć nie jest to łatwe, bo dziennik pisany jest z "doskoku" i pewnych wydarzeń musi się domyślać, zgadywać, odkrywać kawałek po kawałku.
Urok książki polega na tym, że w pewnych momentach łatwo się pogubić. Bywa, że nie wiadomo kto tak naprawdę jest głównym bohaterem książki - Matylda, czy jej babka Aleksandra, a może to jedna i ta sama osoba, bo ku swojemu zdziwieniu Matylda odkrywa, że są z babką do siebie bardzo podobne. Mało tego, babka mimo, iż tak naprawdę nigdy wnuczki nie poznała jakimś sposobem wiedziała, że jest ona wierną kopią jej samej i jest to zapewne powód, dla którego czyni ją ku zdumieniu rodziny swoją spadkobierczynią.
Istotnym elementem książki jest opis dziejów babki, a zwłaszcza jej charakteru. Aleksandra jawi się w książce jako postać silna i pełna buntu oraz przekory. Kobieta, która całe życie spędziła u boku dziadka, człowieka wykształconego, na stanowisku, podczas gdy przez lata kochała się w prostym człowieku, uszytym jakby nie na jej miarę. Stara złośliwa kobieta, jak zwykła o niej myśleć Matylda skrywała w sobie masę tajemnic i namiętności, które dla wszystkich były wielką niewiadomą. Nie miała taryfy ulgowej dla ludzkich słabości. Estetka od urodzenia - całe życie poszukiwała doskonałości. Nie mogąc jej znaleźć odsuwała od siebie wszystkich, bo wolała nie mieć nic, niż zadowolić się byle czym. Nie była gotowa na kompromisy i nie chciała zadowalać się namiastkami. Grała ludzkimi losami nawet po swojej śmierci. I ta jej gra doprowadziła Matyldę do Zawrocia. Z pozoru niewygodna sytuacja staje się czymś dobrym, może nawet zbawiennym.
"Tego lata, w Zawrociu" to dowód na to, że dziwne są koleje ludzkiego losu. Pogmatwana historia rodzinna i dom na wsi pomagają Matyldzie spojrzeć w głąb siebie, pozwalają poznać co w życiu jest naprawdę ważne i znaleźć siłę, by coś zmienić.