„Prawiek i inne czasy” to nie jest prosta powieść. Nie znajdziemy tu wartkiej akcji ani nadzwyczajnych wydarzeń. Ot historia
małej wsi, do której ta wielka historia dociera jedynie jako echo odległych wydarzeń. Poznajemy Prawiek w przeddzień wybuchu pierwszej wojny światowej, a opuszczamy wraz z Adelką 70 lat później. Losy wsi ukazane są poprzez epizody z życia jej mieszkańców: Michała Niebieskiego, dziedzica Popławskiego, Kłoski, proboszcza i innych. Jednak w Prawieku na równych prawach egzystują ludzie, zwierzęta, rośliny, rzeczy i anioły, dlatego patrzymy na
świat jak gdyby ich oczami. Świat ludzki, anielski i boski przeplatają się w powolnym ruchu, właśnie owym tytułowym czasie.
Niezaprzeczalnym atutem książek Olgi Tokarczuk jest jej przepiękny język i ogromna wrażliwość na jego piękno. Moim zdaniem Olga Tokarczuk to najlepsza w tej chwili polska pisarka, jedyna, która potrafi z niezwykłą łatwością i prostotą wydobyć z języka to , co w nim najpiękniejszego.
Niezwykłe cytaty można by mnożyć. Oto kilka moich ulubionych:
„Gdyby wszystkie naraz zaczęły rodzić córki, byłby spokój na świecie”
„Młynek jest takim kawałkiem materii, w którą tchnięto ideę mielenia.”
„Od ciągłych modlitw ciała mniszków staja się coraz mniej materialne, coraz mniej żółte, coraz mniej konkretne, aż w czerwcu zmieniają się w subtelne dmuchawce”.