ROZDZIAŁ XIW nowym roku
szkolnym nastąpiły duże zmiany w zarządzie szkolnym. Na czele
gimnazjum stał dyrektor Kriestoobriadnikow, a w skład rady
szkoły wchodzili: inspektor Zabielski, nauczyciel historii –
Kostriulew i nauczyciel łaciny - Pietrow. Wybrane władze
wprowadziły wiele nowych przepisów, które w znaczny
sposób ograniczały swobody uczniów.
Systematycznie kontrolowano stancje w poszukiwaniu polskich książek.
Każde wyjście uczniów z mieszkania zapisywano w specjalnej
księdze wyjść. Uczniom nie wolno było chodzić do teatru na
polskie sztuki. Rusyfikatorzy nie tylko zreformowali gimnazjum,
„mieli oni na celu wzmocnienie tętna życia ludzi ruskich w
mieście Klerykowie, po wtóre mieli na celu odpolszczenie
tak zwanych Polaków ”.
W ramach „odpolszczenia”
organizowano uczniom wyjścia na spektakle rosyjskich teatrów
amatorskich. Marcin również uczestniczył w takim spektaklu,
bowiem próba ucieczki groziła represjami w szkole. Podczas
przerwy w przedstawieniu pan Majewski zaprowadził Marcina i jego
kolegów do loży dyrektora Kriestoobriadnikowa. Nazajutrz
Marcin Borowicz był serdecznie pozdrawiany przez rosyjskich
nauczycieli, a nawet zaprzyjaźnił się z inspektorem Zabielskim i
stał się częstym bywalcem w jego domu.
ROZDZIAŁ XII Kiedy Marcin
był w szóstej klasie gimnazjum, do niższej klasy przybył
nowy kolega – Andrzej Radek. Pochodził ze wsi Pajęczyn
Dolny. Był synem włościanina, rataja mieszkającego w nędznych
czworakach. W dzieciństwie zajmował się pilnowaniem gęsi oraz
doglądaniem zwierząt.
Radek nauki pobierał u korepetytora
dworskich dzieci, Antoniego Paluszkiewicza zwanego Kawką.
Chorowity nauczyciel szybko zorientował się, że zaniedbane
chłopskie dziecko jest nadzwyczaj zdolne. Nauczył go podstawowych
umiejętności i opłacił stancję, by chłopak mógł uczyć
się w Progimnazjum w Pyrzogłowach. Dzięki wielu wyrzeczeniom Radek
skończył cztery klasy progimnazjum. Był solidnym uczniem, dlatego
po śmierci swojego nauczyciela nie załamał się, nadal pracował
sumiennie i sam zarabiał na opłacenie stancji. Jego mottem stały
się słowa Paluszkiewicza:
„Nauka jest jak niezmierne morze…Im więcej jej pijesz, tym
bardziej jesteś spragniony ”.
Z tego powodu oraz dlatego, że w
rodzinnej wsi – Pajęczynie Dolnym – nie było dla niego miejsca
- zdecydował się na dalsze kształcenie. Podczas podróży do
Klerykowa spotkał pana Płoniewicza, który w zamian za
udzielanie korepetycji synowi Władziowi dał mu pokoik i miejsce
przy stole. Andrzej nie miał w szkole żadnych problemów
z nauką, natomiast ogromnym problemem okazało się jego chłopskie
pochodzenie. Koledzy drwili z gwary, z ubogiego, w znacznym stopniu
samodzielnie sprawionego mundurka, z braku obycia. Radek dzielnie
znosił kpiny i upokorzenia, jednak kiedy obrażono go kolejny raz,
rzucił się na swego prześladowcę. Wywiązała się bójka,
w wyniku której za pobicie Tymkiewicza Radek miał na zawsze
opuścić gimnazjum. Dzięki wstawiennictwu Zabielskiego i jego
nowego pupila Marcina chłopcu darowano karę. Zdarzenie to
spowodowało zbliżenie Radka i Borowicza.
ROZDZIAŁ XIIIWśród
uczniów powstały dwie grupy: literatów i
wolnopróżniaków. Marcin Borowicz należał do
pierwszego obozu, pozostającego pod wpływami inspektora
Zabielskiego. Założył nawet kółko, które spotykało
się po nabożeństwie na stancji w celu studiowania literatury
rosyjskiej. W klasie szóstej literaci spotykali się z
chłopcami z klas siódmych i ósmych. Czytali dzieła
rosyjskie i wygłaszali referaty, w których szkalowali Polskę.
Niektórzy pisali nawet odezwy pochwalne na cześć Rosji.
Zabielskiemu udało się dzięki tym spotkaniom wpoić uczniom wstręt
do wszystkiego, co polskie. Partia wolnopróżniaków
trudniła się próżniactwem, naciąganiem belfrów,
tańczeniem do upadłego w karnawale, łyżwiarstwem, jazdą konną,
uczęszczaniem na maskarady z aktorami i dziewczętami, grą w karty,
paleniem papierosów. Czyniła to wścisłej tajemnicy.
Żadna z grup nie przykładała się do
nauki języka polskiego, który był wykładany w języku
rosyjskim. Młodzież największe postępy czyniła w fizyce i
matematyce. Nauka języków ograniczała się do spisywania
myśli rosyjskich. Sytuacja uległa diametralnej zmianie za
sprawą jednego ósmoklasisty, który przemycił książkę
Bucklea, „Historia cywilizacji Anglii”. Pobudziła ona
uczniów do wytężonej pracy i lektury. Wieczorami chłopcy
spotykali się u tzw. „Czarnej pani” i dyskutowali. Naczelnymi
buckleistami okazali się Spinoza i Borowicz.
POZOSTAŁE
odnośniki DO "SYZYFOWYCH PRAC":
http://pl.shvoong.com/books/novel/1727257-syzyfowe-prace-rozdzia%C5%82-i-ii/
http://pl.shvoong.com/books/novel/1727258-syzyfowe-prace-rozdzia%C5%82-iv-v/
http://pl.shvoong.com/books/novel/1727259-syzyfowe-prace-rozdzia%C5%82-vii-viii/
http://pl.shvoong.com/books/novel/1727261-syzyfowe-prace-rozdzia%C5%82-xi-xii/
http://pl.shvoong.com/books/novel/1727263-syzyfowe-prace-rozdzia%C5%82-xiv-xv/
Więcej recenzji na temat Syzyfowe prace - ROZDZIAł XI, XII, XIII