Roland Topor "Pamiętnik starego pierdoły ", wyd. słowo/obraz terytoria 2002r.,tłum. Ewa Kuczkowska< br> "Moje wybitne uzdolnienia w dziedzinie sztuk plastycznych dawały o sobie znać juz od najwcześniejszego dzieciństwa..."- tak zaczyna
się ta historia. A właściwie historia- w historii, fikcyjna autobiografia tytułowego "starego pierdoły".
W iście wirtuozerski sposób opowiada on koleje swego losu, przedstawiając się czytelnikowi jako człowiek wyjątkowy, wszechstronnie uzdolniony i głęboko doswiadczony- niemal na każdym polu. Erudyta, artysta, inteligent. wielkoduszny i szlachetny. Członek paryskiej bohemy. Najwierniejszy przyjaciel i powiernik. Najwspanialszy kochanek.
To on nakłonił Andre Bretona do napisania "Manifestu surrealistycznego", on nauczył Picassa ceramiki, on też był prawdziwym autorem jednej ze scen "Gorączki Złota" Chaplina (" co jasno dowodzi, ze choćbyś nie wiem, jakbył biedny, zawsze jeszcze można ci coś ukraść").
Nie sposób wymienić wszystkich jego zasług, ani słynnych znajomych.Marylin monroe, Edith Piaf, Gertrude Stein, Franz Kafka, Edward Munch, Albert Camus, Jean Paul Sartre...- to ledwie garstka spośród nich.
Jak to jednak możliwe, że zetknął sie z nimi, skoro żyli oni często w dośc odległych od siebie czasach i przestrzeniach? A może bohater tej książki nie jest żadnym multitalentem, bywalcem artystycznych salonów- tylko wprawnym bnajarzem, mitomanem, starym pierdołą z wybujałą fantazją i przerostem Ego? Niezależnie od tego, gdzie leży prawda- POLECAM, POLECAM, POLECAM...
Opublikowano dnia:
września 15, 2007
Więcej recenzji na temat PAMIĘTNIK STAREGO PIERDOŁY