Wszystko o „Zbrodni i
karze” Fiodora Dostojowskiego 4
Dostojewski jest namiętnym krytykiem indywidualizmu. Raskolnikow ze swoim wybujałym ego i oparciem na chłodnym rozumie skazany jest na upadek. Diabeł nie jest osobiście obecny w świecie przedstawionym przez Dostojowskiego. Jego rolę przejmują z powodzeniem ludzie, co najwyżej wspomagani przez diabelską pokusę ukrytą pod płaszczykiem wszechobecnego przypadku. Zauważmy, bez wspomagania ze strony losu Raskolnikow nie tylko nie łatwo wpadłby na piekielny pomysł zamordowania staruszki, ale
nawet nie zrealizowałby tego zamiaru. Przecież był on w takim stanie psychicznym, że nie mógł nawet znaleźć siekiery, na którą wcześniej przygotował sobie pętle wewnątrz płaszcza! Zauważmy też, jak natychmiast po morderstwie szczęście go opuszcza, rabuje byle co, niewielką cząstkę olbrzymiego majątku lichwiarki, ponieważ nie zamknął drzwi, musiał zamordować Lizawietę, ma kłopoty nawet z opuszczeniem kamienicy, zbrodnia zostaje odkryta błyskawicznie, a Raskolnikow szybko dostaje się do wąskiego grona podejrzanych.