Maria w ewangeliach gnostykówDan Brown powołuje
się w pierwszej kolejności na gnostycką Ewangelię
wg Filipa z III wieku. Czytamy niej, że Maria Magdalena była
kompanem, czy towarzyszem Zbawiciela. Bohater jego powieści, „historyk”
Teabing, komentuje słowami: „Każdy lingwista zajmujący się językiem
aramejskim powie ci, że słowo towarzyszka w owych czasach oznaczało
dosłownie małżonkę”. Błędem jest już samo odwołanie do aramejskiego,
gdyż Ewangelia wg Filipa zachowała się w koptyjskim i jest tłumaczeniem
z greki. Poza tym, jak napisał prof. Craig Blomberg, „żadne aramejskie
ani hebrajskie słowo oznaczające ‘towarzysza’ normalnie nie oznacza
małżonki czy małżonka”.Tekst koptyjski pozwala sądzić, że
greckiej wersji występowało słowo koinonos, które oznacza „towarzysza”
i dotyczy związków nie mających nic wspólnego z małżeństwem czy seksem
(Mt.23:30; Łk.5:10; 1Kor.10:20; Hbr.10:33). Wszyscy, którzy wędrowali z
Jezusem byli Jego towarzyszami, także Maria Magdalena, dlatego powyższy
tekst Ewangelii Filipa bynajmniej nie świadczy intymnym związku.Drugi argument oparł Brown na dalszej części tego samego akapitu z
wspomnianej wyżej gnostyckiej Ewangelii. Czytamy w nim, że Jezus
całował Marię. Trzeba jednak wiedzieć, że papirusowa kopia
Ewangelii wg
Filipa z Nag Hammadi jest uszkodzona i zawiera wiele wybrakowanych
miejsc. We fragmencie, na który powołuje się Brown, brakuje kilku
kluczowych słów, a bez nich sens całości nie jest pewny. W nawiasie
kwadratowym sugeruję brakujące słowa, ale pamiętajmy, że są to tylko
sugestie:„Maria Magdalena była towarzyszką
.
ją bardziej niż uczniów. Całował ją w usta>.”O jaki pocałunek chodziło? Może w policzek, gdyż taki jest dziś
popularny Bliskim Wschodzie. Nawet jednak pocałunek w usta nie
oznaczał intymnego związku. Pierwsi chrześcijanie witali się takim
pocałunkiem (Rz.16:16). W gnostyckiej Ewangelii wg Marii czytamy, że
Maria Magdalena pocałowała wszystkich zebranych apostołów i kobiety, co
było gestem przywitania i wyrazem troski o nich. Gnostycka Apokalipsa
Jakuba opisuje scenę, w której Jakub otrzymuje od Jezusa szczególne
objawienie i pocałunek w usta, który nie miał w sobie niczego
seksualnego. Pocałunek Jezusa w przypadku Jakuba i Marii gnostycy
rozumieli jako dowód uprzywilejowanej pozycji wśród uczniów, ze
względu na duchowe objawienie, jakie rzekomo otrzymali. W literaturze
gnostycznej pocałunek nie miał w sobie niczego fizycznego, przeciwnie,
oznaczał duchowe poczęcie, dlatego w Ewangelii wg Filipa czytamy, że
wyznawcy: „dają życie przez pocałunek, dlatego my także całujemy jeden
drugiego, przyjmując narodziny z łaski, którą mamy jedni w drugich”.
Interpretowanie pocałunku Jezusa jako oznakę fizycznej intymności
byłoby anachronizmem.Trzeci argument za związkiem Jezusa z Marią
pochodzi z gnostyckiej Ewangelii wg Marii Magdaleny. Przy niej Brown
popełnił kolejną omyłkę, gdyż napisał, że należy ona do pism
znalezionych w Nag Hammadi w 1945 roku. Jest to nieprawdą. Jej
koptyjski tekst z V wieku zakupił w 1896 roku w Kairze niemiecki uczony
Carl Reinhardt, a dwa wcześniejsze greckie fragmenty odnaleziono w XX
wieku.Ewangelia wg Marii składa się z dwóch części. Pierwsza
opisuje dyskusję Jezusa z uczniami po zmartwychwstaniu. Jezus mówi o
naturze grzechu i końcu materialnego świata, po czym posyła ich, aby
nauczali innych. Druga scena ukazuje uczniów, którzy nie głoszą
ewangelii, ale siedzą razem w obawie, że zginą tak, jak Jezus. Maria
Magdalena próbuje ich zachęcić. Wówczas Piotr prosi ją, żeby
opowiedziała o objawieniu, w którym Jezus rzekomo naświetlił Marii
naturę widzeń. W objawieniu tym Jezus powiedział jej, jak walczyć z
Mocami próbującymi zatrzymać duszę na świecie w duchowej niewiedzy. Po
wysłuchaniu wywodu Marii, dwóch uczniów zakwestionowało jej poglądy.
Andrzej stwierdził, że brzmią one obco, dlatego nie wierzy, że
wypowiedział je Zbawiciela. Piotr wyraził podobne obawy, a dodatkowo
zakwestionował to, czy Jezus przekazał sekretne nauki kobiecie,
wywyższając ją nad innych uczniów. Maria rozpłakała się, a wtedy Lewi
(Mateusz) ujął się za nią. Wyrzucił Piotrowi, że zawsze był w gorącej
wodzie kąpany, teraz traktuje Marię jak nieprzyjaciela. Napomniał
uczniów, żeby pójść głosić Ewangelię, jak nakazał Zbawiciel, zamiast
się sprzeczać między sobą.Powyższa gnostyczna tradycja zakorzeniona
jest w Ewangelii Jana, gdzie czytamy, że Jezus objawił się po
zmartwychwstaniu najpierw Marii Magdalenie i posłał ją do uczniów:
„Powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego, do Boga mego i Boga
waszego. I przyszła Maria Magdalena, oznajmiając uczniom, że widziała
Pana i że jej to powiedział” (J.20:17-18). Maria zastała ich zebranych
za zamkniętymi drzwiami nie dlatego, żeby wielbić Boga za
zmartwychwstanie Jezusa, lecz „z bojaźni przed Żydami” (J.20:18-19).
Wkrótce potem „Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to
powiedziawszy, ukazał im ręce i bok. Uradowali się tedy uczniowie,
ujrzawszy Pana. I znowu rzekł do nich Jezus: Pokój wam! Jak Ojciec mnie
posłał, tak i Ja was posyłam” (J.20:19-21).Ewangelia wg Marii powstała pod koniec II wieku, a zatem nie została
„spisana przez Magdalenę”, jak naiwnie sugeruje Brown. Zawarte w niej
poglądy są głęboko zakorzenione w greckim platonizmie, a nie w
judaizmie, co samo w sobie zdradza, że włożono je w usta Magdaleny.
Zwyczajem gnostyków było podpisywać księgi imionami znanych osób, aby
skuteczniej propagować wśród chrześcijan. Wydaje się, że
Andrzej i Piotr reprezentują tej ewangelii sceptyczną pozycję
ortodoksyjnych chrześcijan wobec ezoterycznych objawień. W ich postawie
widać też rezerwę wobec prób wywyższenia Marii Magdaleny, które
podejmowano w literaturze ezoterycznej.Jak mogliśmy się naocznie przekonać, żaden analizowanych
fragmentów ewangelii gnostyków nie zawiera dowodu na małżeństwo Jezusa
z Magdaleną. Brown, ze względu na własną ignorancję w temacie lub
nadzieję na ignorancję czytelnika, głosi ustami swojego „historyka”
Teabinga, że o małżeństwie Jezusa z Marią Magdaleną „mówi zapis
historyczny” Następnie kompromituje się twierdząc, że temat małżeństwa
Jezusa z Magdaleną powraca często w ewangeliach. Zamiast jednak
przytoczyć choćby jeden przykład na to, mówi swej słuchaczce: „Nie będę
pani zanudzał niezliczonymi wzmiankami o związku Jezusa i Magdaleny”.
Jakimi wzmiankami, panie Teabing? Wszystkie można je przecież łatwo
zliczyć, gdyż jest ich dokładnie ZERO!Teabing brnie dalej,
przekonując, że „współcześni historycy drążyli ten temat aż do bólu”.
Nie podaje jednak nazwiska żadnego historyka. Oznajmia, że „wielu
badaczy dokumentowało dzieje” potomstwa Marii i Jezusa, z którego
wywodziła się rzekomo królewska dynastia francuska. Na poparcie swej
tezy znów jednak nie podaje ani strzępka historycznego źródła, a
jedynie pozycje pseudonaukowe, których autorzy nie są historykami,
takie jak: Templariusze (Picknett i Prince), Święty Graal, Święta Krew
(Leigh, Baigent, Lincoln), oraz książki Margaret Starbird: Bogini w
Ewangeliach (The Goddess in the Gospels) oraz Magdalena i Święty Graal
(The Woman With the Alabaster Jar).
Więcej recenzji na temat "Kod Leonarda da Vinci"Maria Magdalena jest kluczową postacią w powieściAutor uczynił ją żoną Jezusa