Jak pewnie
większość zjadaczy druku, wbrew znanemu przysłowiu, ocenę przydatności do
spożycia zaczynam od okładki, a ta, w przypadku „Nagrobka z lastryko” jest
dosyć intrygująca. Na czerwonym tle pysznią
się dumnie trzy schematycznie
narysowane psy, stojące jeden na drugim. Dumne i władcze zwierzaki wpatrzone gdzieś
za nieistniejący horyzont. Zdradzę się, że zajrzałem też do wnętrza powieści –
monologu. Objaśnienie rysunku na szczęście się tam znajduje, przedstawia on (zaczynając
od dołu) wolność, zdolność i mądrość. Owczarek kaukaski, owczarek niemiecki i
buldog francuski, ostatni nosiciele cech utraconych przez ludzkość w procesie
powolnej ewolucji, diagnoza powtarzająca się na jej kartach wielokrotnie, bo
pies symbolizuje w niej cnotę, dobroć dla psów – humanizm, a pragnienie
posiadania jednego – pragnienie miłości. Na psach się, rzecz jasna, nie kończy.
Tekst obrazuje dwa światy, czy może raczej dwie epoki. Jedna, to teraz,
początek XXI wieku, świat mediów, korporacji, konsumpcji, wyznawanej jak
religia, dająca jedyne zbawienie, dewaluacji wartości, nieumiejętności
budowania więzi międzyludzkich i wahania się, ciągłej potrzeby zmiany. Bohater
naszych czasów, everyman eksploatowany już przez innych twórców, tutaj staje
się bardziej tragiczny, przez nieświadomość własnego położenia. Od początku
lektury wpadamy w nastrój bezsiły i niemożności spełnienia, który gęstniejąc,
spaja czytelnika z postaciami. Po tej lekturze trzeba się na nowo przystosować,
żeby odbyć spokojny spacer po własnym mieście. Podobnych wrażeń doświadcza się,
czytając ostatnią powieść Michela Houellebecqa „Możliwość wyspy”, mimo, że
zupełnie różna na poziomie języka, zmaga się z podobnymi problemami, używając,
co więcej, podobnego technicznego zabiegu, dystansuje się od „dziś” przy pomocy
narratora, który żyje w przyszłości, drugim świecie przedstawionym i spogląda
na nasze czasy jak na niewyjaśnioną w pełni historię. Jednym z współczesnych
tematów literatury światowej jest stare pytanie, czyli: Co po nas zostanie?
Według
Vargi całkiem sporo, choć, oczywiście nie to, czego byśmy chcieli, lub mogli
się spodziewać. Bo kto by przewidział, że gazetki reklamowe sieci handlowych,
będą drogocennym marzeniem kolekcjonerów? Problemy współczesności, pracują na
tragedie przyszłości, a ta nie jest różowa. O obsesjach, hipokryzji i ułomnościach
naszego wieku da się wiele napisać, Varga tylko ich dotyka, lekko naświetla
ironizując i zaraz przechodzi do następnych. Swoje miejsce ma tu pełna
nienawiści polityka, okrucieństwo wynaturzonej religijności, paranoja wiecznego
braku czasu i słabość woli. Dużo pisze o nijakości i pustce, które nie dają żyć
jego bohaterom. Niespełnienie się jest wpisane w ich psychikę, która go wymaga,
jednocześnie nie podsuwając jakiegokolwiek pomysłu na działanie, w tym
skorodowanym brakiem wartości świecie. To, co najbardziej przeraża, to słabość
uczuć, nie tylko miłości, ale też nienawiści. Tymi ludźmi żądzą tylko ich manie.
Powieść
jest długo oczekiwaną analizą stanu naszego, wciąż młodego, wieku i dość już
starego kraju, który zmienia się z zawrotną szybkością. Napisana świetnym,
żywym, mięsistym językiem jest w stanie objąć najważniejsze elementy polskiej
odmiany globalnego społeczeństwa konsumpcyjnego. Krzysztof Varga nasycił swój
tekst czarnym humorem, który niesie ciąg zdarzeń, jest paliwem do tworzenia
dygresji i splata się z parafrazami znanych cytatów, czy motywów literatury i
filmu. Zrobił coś jeszcze, bo poza elementem sience – fiction, naznaczył go
piętnem metafizyki, lub lekkiej fiksacji. Począek XXI wieku, widziany oczami
mieszkańca Warszawy drugiej jego połowy, ma w sobie jakąś magię, w
przeciwieństwie do jego współczesności. Dobro i zło toczą ze sobą walkę,
wychodząc ze snów na jawę, dając wskazówkii stojąc na straży jasnego podziału
wartości. Może to mitologizowanie przeszłości, a może plama namalowana
jaśniejszą barwą przez autora, wszak nie jest aż tak źle, skoro ma być gorzej.
Powieść
jest tylko pytaniem się o przyszłość, a raczej, pytaniem się o teraźniejszość,
myślę, że jeszcze nie zeszła na psy, ale z pewnością idzie we właściwym
kierunku.
Opublikowano dnia:
czerwca 17, 2007
Więcej recenzji na temat "Nagrobek z lastryko"