.
Przedwiośnie - analiza C.Baryki, cz. II ostatnia
Powered by Profi-Lingua
Po powrocie do stolicy i zamieszkaniu u kolegi Buławnika Cezary poznaje miasto. Żyje w żydowskiej dzielnicy nędzarzy. Poznaje rozmiary zaniedbań społecznych. Jest przedmiotem agitacji komunistycznej doktrynera Lulka. U Szymona Gajowca, podczas pomocy przy przygotowywaniu książki, poznaje ideologów państwowości. Dyskutuje nad ideałami nowej Polski. Niecierpliwy młodzieniec odrzuca drogę przemian ewolucyjnych, powolnych reform. Widząc nędzę, zwłaszcza dotykającą młodzież i dzieci, woła: „Bardzo coś długo trzeba czekać, aż się tu zabiorą do roboty”. Nie podzielał sentymentów wobec kombatantów przeszłości, nie żywi kultu dla „cudu” odzyskania wolności. W jego oczach jawi się kraj chory od nagromadzonych niesprawiedliwości, gnębienia przeciwników politycznych oraz ucisku obcych narodowości. Na zebraniu komunistów, po wysłuchaniu drętwych referatów o walce klas, o konieczności zwycięstwa robotników nad burżuazją, o państwie jako narzędziu przymusu itd., Cezary kwestionuje przedstawione tezy mówców. Teoria a praktyka to dwie zupełnie różne rzeczy. Jak mianowicie – pytał – może rządzić klasa robotnicza, jeśli jest ona w stanie zwyrodnienia i nędzy? Czy bez państwa i rządu może istnieć społeczeństwo przestrzegające prawa? Baryka wyraźnie odcina się od idei komunistycznej i zbiorowej odpowiedzialności. „Wewnętrzny głos wieszczy dowodzi, iż ta droga, nie prowadzi nigdzie. Ta droga prowadziłaby w krwawą próżnię... „ Decydujące dla zrozumienia postawy Baryki są monologi w czasie włóczęgi po zimnej, błotnistej, warszawskiej ulicy oraz refleksje snute w kawiarni, które nasunął mu widok policjanta za oknem. W ówczesnej sytuacji przedstawiciele tej profesji byli najbardziej napiętnowaną grupą zawodową. Traktowani jako narzędzie nacisku, ludzie znęcający się nad więźniami politycznymi, członkami innych narodowości, stróże dóbr posiadaczy. Bez nich bezkarni byliby zbóje, anarchiści oraz oszuści. Cezary, chociaż z trudem, to jednak popiera państwo, niebezpieczeństwo dla niego dostrzega w braku reform, w narastającej rozpaczy tych, którzy utracili nadzieję. W rozmowie z Szymonem Gajowcem mówi mu to wprost. „Boicie się wielkiego czynu, wielkiej reformy agrarnej, nieznanej przemiany starego więzienia. (...) Jaką wy macie ideę Polski w tym świecie nowoczesnym tak nadzwyczajnie nowym? Polsce trzeba na gwałt wielkiej idei! Niech to będzie reforma rolna, stworzenie nowych przemysłów, jakikolwiek czyn wielki, którym ludzie mogliby oddychać jak powietrzem. Tu jest zaduch” W końcowej scenie powieści pierwszego dnia przedwiośnia Baryka pod rękę z Lulkiem idzie na czele pochodu komunistów zmierzających w stronę Belwederu. Gdy tłum przegradza wojsko i duch woli demonstracji wśród ludzi słabnie, Cezary wysuwa się przed maszerujących. Fakt ten świadczy o tym, że młodzieniec wcale nie popiera komunistów i nie pragnie zniszczenia państwa polskiego. Baryka chcę tylko zmian. Pragnie by w kraju żyło się lepiej, by pracownicy nie musieli więcej strajkować, by władza zdawała sobie sprawę z sytuacji, z nastrojów społecznych, by nie lekceważyła zwykłych ludzi. Analizując postać Cezarego Baryki należy pamiętać, iż postrzega on świat oczyma człowieka dopiero, co wkraczającego w dorosłość. Jest po młodzieńczemu zaborczy, witalny, buntowniczy. Z drugiej zaś strony trzeba wziąć pod uwagę fakt, iż Baryka został niezwykle ciężko doświadczony przez los. Rewolucja, wojna, kłopoty z określeniem własnej tożsamości zarówno narodowej, jak i etyczno-moralnej to sprawy, z którymi nie poradziłaby sobie znaczna część dorosłych. Czego więc wymagać od nastolatka? – samotnego i pozbawionego oparcia ze strony rodziny, zdanego tylko i wyłącznie na siebie.
Opublikowano dnia:
czerwca 14, 2007
Więcej streszczeń autorstwa MASTERR
More