Recenzja lektury „Syzyfowe prace”
Książka pt. „Syzyfowe prace” Stefana Żeromskiego, opowiada o życiu młodego chłopca w czasie zaboru Rosyjskiego. Kiedy był małym chłopcem rodzicie oddali go do szkółki, przygotowującej do egzaminu gimnazjalnego. Marcin był
bardzo bystry i żądny wiedzy. Uczył
się dobrze. Na początku chłopiec w nowej szkole czuł się osamotniony, ale już wkrótce zyskał wielu kolegów. Był z tego bardzo rad. Rodzice (w szczególności mama) bardzo za nim tęsknili, a gdy jego mama miała wolne, wybierała się do swojego synka. Gdy mama Marcina zmarła, spędził on wtedy Wielkanoc z ojcem, który mu podarował strzelbę. Chłopiec od razu zapalił się do polowania. Ale już trzeba było wracać do szkoły. W szkole po wakacjach, gdy zdał próbne testy do gimnazjum, znowu znalazł się w nowej szkole. Były tam zaostrzone reguły, trzeba było wszędzie posługiwać się językiem rosyjskim. Marcin wstąpił do rosyjskiego kółka teatralnego i był tam gwiazdą. Nauczyciele bardzo go polubili. Stał się oschłym Rosjaninem, zdradził nawet swojego kolegę, który wypowiedział się w szkole na tle patriotycznym. Ale w końcu, gdy pewnego razu wrócił z wagarów na mszę św., zrozumiał że musi się zmienić. I jak postanowił, tak zrobił. Chłopcy założyli własne kółko patriotyczne i czytali zakazane w tym czasie gazety. Któregoś dnia Michaś obrzucił nauczyciela błotem, ponieważ ten wpadł na trop ich stowarzyszenia. Przy egzaminach końcowych Michał nie mógł się uczyć i skoncentrować, ponieważ zakochał się w „Batrinie”. Gdy ukończył gimnazjum i wyjechał, zaczął odczuwać dotkliwy brak matki, dlatego wrócił do miasta i tam spotkał się ze swoją „matką Przepiórkowską”. Po rozmowie z „matką”, chłopiec postanowił że pójdzie do „Batriny”. Niestety nie zastał jej, wyjechała ze swoim ojcem w głąb Rosji, Michał nie mógł tego zrozumieć...
Książka jest bardzo ciekawa, chociaż nie wszyscy tak uważają. Wielu myśli że jest nudna i nawet nie zaglądają do niej. Ale ona ma swój urok. Przyznam się że na początku także czytałem ją z pewną niechęcią, ale w miarę czytania wydawała mi się coraz ciekawsza. Myślę że każdy młody, dojrzały już na swój sposób człowiek, powinien doszukać się w niej przynajmniej dwóch morałów. Pierwszy to taki, że docenia się ludzi dopiero po śmierci, natomiast drugi, że trzeba się spieszyć kochać, bo może w każdej chwili zabraknąć tej drugiej osoby.
Więcej recenzji na temat Stefan Żeromski-"Syzyfowe prace"-recenzja