Sympatyczna książka wydana w serii Kameleon. Laura Esquivel napisała powieść, której akcja rozwija
się od początków XX wieku.
Opowiada na przemian historię Júbila, człowieka obdarzonego umiejętnością "czytania" i "słyszenia" prawdziwych uczuć, często niemożliwych do wyrażenia słowami, a także potrafiącego niesutannie cieszyć
się życiem. Jako dziecko pełni w domu funkcję tłumacza pomiędzy babką wywodzącą się z Majów a hiszpańską matką. Udaje mu się odkryć, że niewielka ingerencja w tłumaczone słowa potrafi zrobić
wiele dobrego... staje się to jego nawykiem, gdy zaczyna pracować jako telegrafista. Ten dar jest także przekleństwem, gdy w pewnym momencie zanika jak każdy sygnał radiowy, który został zakłócony przez plamy na słońcu (tak wielbionym przez kulturę Majów). Następuje kryzys jego małżeństwa opartego na prawdziwej (jakże cudownie zgranej) miłości. Pojawia się tu też jego córka Lluvia, która odkrywa tajemnice rodzinne i życiowe.Kompletnie nie w moim klimacie książka, jednak cenię sobie większość wydawany w serii Kameleon dzieł. Książka przedewszystkim o przemijaniu: życia, telegrafistów, starych dobrych czasów, wszystkiego co jest dla nas absolutnie stałe i nienaruszalne, a jednak. Jedyne co opera się czasowi to miłość. Pokazana w tej książce jest wręcz klasycznym archetypem tego uczucia, za którym większość zamieszkujących naszą planetę małp wyższego rzędu gania całe życie. Smutna w wymowie, gdy plamy na słońcu, niefortunne zwroty wydarzeń oraz wydarzenia, o których nie mówi się głośno mogą popsuć relacje pomiędzy dwojgiem ludzi na wiele lat.Przeczytałem, przeżyłem, chwilę pomęczyłem się na początku tej książki bo bałem się, że będzie to jakaś taka nijaka w wyrazie obyczajówka... dobrze, że nie odpadłem przy starcie.Wiele wersów idealnie pasujących na to by zostać cytatami. Oraz ciekawie opisane i przyrównane relacje pomiędzy mężczyzną a kobietą.