Znajdź
×

Zarejestruj się

Użyj swojego profilu na Facebook, żeby szybciej się zarejestrować

albo

Załóż konto na Schvoong wpisując dane

Jesteś zarejestrowany? Zaloguj się!
×

Zaloguj się

Zaloguj się używając konta na Facebook

albo

Nie jesteś zarejestrowany? Zarejestruj się!
×

Zarejestruj się

Użyj swojego profilu na Facebook, żeby szybciej się zarejestrować

albo

Zaloguj się

Zaloguj się używając konta na Facebook

OSKAR I PANI RÓŻA

książki Streszczenie   według:KK     Autor : ERIC-EMMANUEL SCHMITT
ª
 
Kilka dobrych opinii krytyków literackich, znane wydawnictwo, przyciągająca uwagę okładka, reklamy w poczytnych czasopismach oraz portalach internetowych, sprzedaż 450 tysięcy egzemplarzy w samej Francji, rodzinnym państwie autora, nadanie utworowi miana „powiastki filozoficznej na miarę Małego Księcia”, szczypta demagogii na odwrocie książeczki i … I mamy bestseller. Tylko, że to o niczym nie świadczy. Niestety, często książki, które zajmują pierwsze miejsca w zestawieniach nie są wiele warte. Dla przykładu cała twórczość Paula Coelho, Katarzyny Grocholi czy też powieści Małgorzaty Budzyńskiej. Dołącza do nich Eric-Emmanuel Schmitt ze swoim „Oskarem i panią Różą”. Wbrew reklamom nie jest to proza piękna, dowcipna, mądra i nie obfituje w życiowe prawdy. Nie zmienia naszego życia. Pomysł był ciekawy, ale niestety, całość spaliła na panewce i wcale nie jest genialna w swej prostocie… Dziesięcioletni chłopiec przebywa w szpitalu, ponieważ zdiagnozowano u niego białaczkę. Ani chemioterapia, ani przeszczep szpiku nie przyniosły rezultatów. I wszystko staje się jasne: Oskarowi pozostało kilka dni życia, lekarze zrobili już wszystko, co mogli. Problem w tym, że rodzice nie potrafią porozmawiać o tym z synem, a on czuje, że wszystkich zawiódł. Z pomocą przychodzi doświadczona wolontariuszka, pani Róża. To ona potwierdza przypuszczenia chłopca, ona spędza z nim najwięcej czasu, ona rozmawia o świecie i życiu. Ponadto zachęca do pisania listów do Boga i zamieszczania w nich jednej prośby każdego dnia. Chłopiec zaczyna pisać, a książka Schmitta to właśnie zapis tej korespondencji. Nie czyta się jej jednak jak listów umierającego dziecka, lecz dorosłego, który chłopca udaje. Zmęczony pacjent próbuje wykorzystać pozostawiony mu czasu. Za namową pani Róży nie marnuje chwil na vanitatywne rozmyślania, lecz akceptuje cierpienie, stara się przeżyć całe życie w te kilka dni. Nietrudno też odczytać, że jest to również opowieść o dorosłych, o ich uprzedzeniach, strachu i niespełnieniu. Być może, mówiąc dosadniej, o niedojrzałości, braku pomysłów na życie… A jednak, mimo wszystko, spotkał mnie wielki zawód. Skusiłam się poprzez porównanie książeczki do „Małego Księcia”, lecz jedyne cechy wspólne tych pozycji to objętość oraz francuskie pochodzenie obu autorów. Z pewnością imię wolontariuszki ma wymiar symboliczny i kojarzy nam się z różą Saint-Exuperego, ale nie zmienia to faktu, że „Oskar…” nie dorasta Złotowłosemu przybyszowi z asteroidu B 612 do pięt. Schmitt porusza ważną kwestię, a mianowicie cierpienie dziecka oraz brak umiejętności rozmowy pomiędzy tzw. bliskimi sobie ludźmi.
Jednak książeczka jest banalna, pusta, nie wywołuje emocji jak inne dzieła poruszające kwestię cierpienia dzieci, chociażby „Malowany ptak” Kosińskiego, opowiadanie Nałkowskiej „Dorośli i dzieci w Oświęcimiu” czy też „Dzika kaczka” Ibsena. A Schmitt nie wzrusza, nie zachwyca głębią, nie stworzył nic nowego, nic odkrywczego! Co więcej „Mały Książę” obfitował w sentencje, które wypisywało się na osobną kartkę, natomiast w opisywanej przeze mnie książce nie znalazłam ani jednej dobrej maksymy. Owszem, jakieś się zdarzają, ale mamy wrażenie, że to wszystko już kiedyś było, gdzieś o tym czytaliśmy i to w zdecydowanie lepszej formie. Nie rozumiem sensu powstawania takich utworów, a tym bardziej ich reklamowania i polecania przez szanujących się krytyków, stacje radiowe czy czasopisma. Jest wiele ciekawszych utworów, o których nikt nie napisze. Być może dlatego, że są trudniejsze w odbiorze, a poza tym są w stanie same się obronić, jeśli tylko znajdziemy do nich dojście. W zasadzie wystarczy samemu pobuszować po dobrych księgarniach lub mieć pewne rozeznanie w literaturze i już nie jest to wcale trudne! Hmmm…. może nie tak znowu „wcale trudne”, w końcu sama się nadziałam na „Oskara….”. Ale warto przeczytać czasami coś słabego, aby docenić utwory dobre, które czytane od razu po sobie, ssiłą rzeczy troszkę tracą... „Oskar…” nie zasługuje też na miano paraboli, gdyż przypominając sobie wspaniałe utwory Camusa, Kafki, Capka czy też Melvilla, książeczka napisana przez Schmitta maleje jeszcze bardziej! W dodatku mocno rozczarowuje zakończenie, które zostało niepotrzebnie dopowiedziane. Po co? Przecież wszystko było oczywiste od samego początku… Za co więc są te dwa punkty? Jeden, złośliwie, za objętość, drugi natomiast za to, że jeszcze komuś chce się poruszać ważne tematy. W czasach, gdy ludzie dokonali trawestacji w słowach Herberta i żyją zgodnie z „nie bądź wierny. Idź.”, zapominając o tym, co naprawdę ważne, dobrze wiedzieć, że są jeszcze osoby, które będą się starały im o tym przypomnieć i poruszą istotne zagadnienia. A, że, czasami z miernym skutkiem to już odrębna kwestia…
Opublikowano dnia: 14 lipca, 2005   
Proszę oceń : 1 2 3 4 5
  1. Odpowiedz   Pytanie  :    Co to żyd zakopany do pasa? To żydkiewka. Zobacz wszystkie
  1. Odpowiedz   Pytanie  :    WSZYSTKO O KSIĄŻCE OSKAR I PANI RÓŻA Zobacz wszystkie
Tłumacz Wyślij Odnośnik Drukuj
  1. 26.

    Hej!

    Nie przesadzajcie, przeciesz kazdy ma prawo do wyrażania własnej opinii. Recenzja nie jest dobra ale nadaje nowego spojrzenia i to urocza odmiana po ckliwych, cukierkowych opisach tej ksiązki.

    2 Zagłosuj 4 października 2010
  2. 25. inka vol3

    .

    polecam koleżance poczytać kilka pozycji z teorii literatury albo na początek przysiąść do nauki polskiego. życzę powodzenia i rada na przyszłość: jak masz pierdolić to lepiej nic nie pisz.

    2 Zagłosuj 30 września 2010
  3. 24. inka vol2

    .

    zawsze najłatwiej jest wyrażać się niepochelbnie, jednak trzeba to robić z klasą i wyczuciem. tego niestety ci brakuje. opinia kogoś kto krytykuje wszystko od góry do dołu nie jest NIC warta.

    2 Zagłosuj 30 września 2010
  4. 23. inka

    .

    widać że masz dobre rozeznanie w literaturze :) tak sie nieszczęśliwie składa że literatura nie jest dla ignorantów i osób nie potrafiących poddać czegokolwiek wartościowej krytyce.

    0 Zagłosuj 30 września 2010
  5. 22. christophe

    ...

    ja sie nie zgadzam! To dobra ksiazka, ktora wnosi pzeslanie w zycie ludzi!

    6 Zagłosuj 13 marca 2009
  6. 21. Dada

    Oskar i Pani Róża

    Moim zdaniem to nie jest aż taka zwyczajna książka tylko jest to opowiadanie w postaci listów. Jest to książka o szczerym życiu . Taka prawda i nic tego nie zmieni . Bardzo mi się ona podobała myślę że równiez ją wysoko ocenicie . A ci co jeszcze nie przeczytali to niech przeczytają........

    5 Zagłosuj 28 lutego 2008
  7. 20. Ja

    Oskar i Pani Róża

    to co napisala KK jest glupie i w ogole nie ma sensu ... oceniam na 1

    3 Zagłosuj 7 lutego 2008
  8. 19. ROSAK

    KSIAZKA

    NIE JEST TO STRESZCZENIE TRAGICZNE,MALO RZECZY MOZNA SIE Z NIEGO DOWIEDZIEC O BOHATERACH!

    1 Zagłosuj 28 stycznia 2008
  9. 18. Kasia 8946296gg

    mosi byc cos lepszego

    to nie jest streszczenie bo za bardzo przejelas sie swoim zdaniem a nie ksiazka i powinny tu byc jakies plany wydarzen to by bylo lepiej :P:P:P

    1 Zagłosuj 16 stycznia 2008
  10. 17. Sylusia

    Oskar i pani Róża

    to nie jest streszczenie!myslalam ze chociaz tytaj cos przeczytam!ale cóz...

    4 Zagłosuj 5 stycznia 2008
X

.