Po niespodziewanym zniknięciu w tajemniczych okolicznościach latarnika w Aspinwall, Polak Skawiński zwraca się do konsula z prośbą o przyjęcie go na tę posadę. W rozmowie z konsulem Skawiński opowiada o tym, co pzrzeył. Okzauje się, ze brał udział w powstaniu listopadowym, w wojnie domowej w Hiszpanii, w Algierii i w wojnie secesyjnej. Za swa wielką odwagę i bohaterstwo został odznaczony dwoma krzyżami i orderem Legii Honorowej. Po wysłuchaniu polskiego emigranta konsul powierza mu wolną posadę latarnika.
Te wojenne opowieści powodują, że Skawiński przypomina sobie wszystkie inne wyprawy, podróże i zawody swego życia. Pierwszego samotnie spędzonego wieczoru w latarni bohater przywołuje myślami swoją tułaczkę po świecie. W Australii szukał złota, w Afryce diamentów. W Indiach Wschodnich pracował jako strzelec rządowy. Wreszcie postanowił osiedlić się w Kalifornii. Założył tam farmę. Musiał ja jedank zlikwidować z powodu suszy. Powrócił do wędrownego trybu życia. Próbował nawet handlować z plemionami dzikich w Ameryce Południowej. Kiedy rozbiła się jego tratwa, został kowalem. I tym razem zły los go dosięgnął - warsztat spłonął. Próbował szczęścia na morzu jako majtek na statku i łowiąc wieloryby. jednak nie powiodło mu się również w Hawanie. Zajmował się tam produkcją cygar. Tę złą passę w swoim życiu Skawiński tłumaczył prześladowaniem ze strony żywiołów. Uodporniony juz na ciągle niepowodzenia i przeciwnosci losu latarnik nie tracił wciąz spokoju, cierpliwości i wiary, że odmieni się jego zła passa. W trudnych sytuacjach zawsze z godnością podejmował trud i znosił porażki.
Czasem zimą wydawał się dziwnie ożywiony, jakby na coś ważnego czekał. Wierzył, że Polska odzyska utraconą niepodległość. Marzenia o powrocie do kraju dodawały mu sił i odwagi. Posadę w Aspinwall bohater obejmował z nadzieją odnalezienia tak długo wyczekiwanego spokoju.
*
Dni spędzone w latarni morskiej prawie się od siebie nie różniły. Skawiński rzadko opuszczał wieżę. Jeśli juz to robił to głównie w niedzielę, by udać się do kościoła. Na początku często rozmawiał ze strażnikiem. Bywał takze w mieście. Szybko jednak zaniechał kontaktów z ludźmi. Dobrze wypełniał swoje zadania. Był niezwykle pracowity i obowiązkowy.
*
Latarnik żył w pełnym osamotnieniu. Pewnego dnia coś nieoczekiwanego wydarzyło się na wyspie. Z paczką żywności nadeszła przesyłka zaadresowana na jego nazwisko. Zdziwiony rozpakował ten niespodziewany przekaz. Znajdowały się na nim napisy w polskim języku. Próbował sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz czytał w języku polskim. Zaciekawiony zaczął czytać książkę. Był Pan Tadeusz A. Mickiewicza. Tę niespodziankę sprawiło mu jedno z polonijnych towarzystw w Nowym Jorku, na którego konto latarnik wpłacił kiedyś pieniądze. Lektura Pana Tadeusza budzi wspomnienie, myśl o przeszłości, o korzeniach. Przypomina, kim tak naprawdę jest. Ogarnięty wzruszeniem Skawiński zapada w sen. Zapomina o zapaleniu latarni na noc. Rano dowiaduje się o niewypełnieniu obowiązku i o rozbiciu płynącej łodzi. W konsekwencji Skawiński traci kolejną pracę w swoim życiu. Znów zmuszony jest do tułaczki.