Znajdź
×

Zarejestruj się

Użyj swojego profilu na Facebook, żeby szybciej się zarejestrować

albo

Załóż konto na Schvoong wpisując dane

Jesteś zarejestrowany? Zaloguj się!
×

Zaloguj się

Zaloguj się używając konta na Facebook

albo

Nie jesteś zarejestrowany? Zarejestruj się!
×

Zarejestruj się

Użyj swojego profilu na Facebook, żeby szybciej się zarejestrować

albo

Zaloguj się

Zaloguj się używając konta na Facebook

Kamizelka

książki Streszczenie   według:Jumack     Autor : Bolesław Prus
ª
 
Narrator wylicza zawartość swojej szuflady i opisuje dokładnie starą kamizelkę, zwracając szczególną uwagę na zniszczenia na niej i ślady ciągłego jej zwężania, z czego wyciąga wniosek, że poprzedni właściciel musiał chudnąć w szybkim tempie. Chętnie pozbyłby się zbędnego przedmiotu, gdyż te wspomnienia nie są mu już tak bliskie. Opowiada historię właściciela kamizelki i jego żony- swoich dawnych sąsiadów.
W kwietniu młodzi wraz ze służącą sprowadzili się obok. W lipcu służąca odeszła, a w październiku w mieszkaniu pozostała już tylko pani, która ostatecznie również się wyprowadziła, sprzedawszy wszystko, w tym mężowską kamizelkę, którą nabył później narrator od miejscowego żydowskiego handlarza za cenę znacznie przewyższającą jej wartość- kobieta sprzedała ją za 40 groszy, podczas, gdy Żyd sprzedał ją za pół rubla.
Narrator relacjonuje, jak kamizelka skłonił go do refleksji nad losem żony byłego właściciela. Pojawiają się wspomnienia i narrator cofa się do początków „znajomości” z parą.
On był urzędnikiem, a ona uczyła w mieście. Żyli skromnie, ale miłość pomagała przetrwać im najgorsze nawet chwile. Razem pracowali na utrzymanie domu. Narrator często widział ich pracujących w nocy- ona szyła, on wypełniał dokumenty. Wspomina też ich coniedzielne spacery i jadanie w mieście. Mimo żywienia się wodą i piernikami, zachowywali się naturalnie, jakby przywykli do luksusów. Wyglądali na szczęśliwych.
W lipcu pan zachorował. Niegroźne przeziębienie przerodziło się w długotrwałe niedomaganie. Pewnej nocy dostał krwotoku. Pani w panice ruszyła na poszukiwanie lekarza. Próbował ją uspokoić, ale na jaw zaczęła wychodzić beznadziejność sytuacji. Chory przechodził niedawno zapalenie płuc. Obydwoje jednak próbują zbagatelizować problem. Ostatecznie po zbadaniu pana lekarz potwierdza, że nic mu nie jest. Jednak sposób jego wypowiedzi a także znaczące stwierdzenie: „a resztę zdać na Boga” świadczy po prostu o niemożności niesienia pomocy choremu. Jego los zdaje się być przesądzony. Małżonkowie starają się zachować pogodę ducha, mimo przedłużania się choroby, która zmusza pana do porzucenia pracy, a panią do dawania kilku dodatkowych lekcji, spędzając na nich czas od rana do wieczora z przerwami na opiekę nad mężem. Wieczory spędzali razem, ale żeby nadrobić straty, pani brała więcej szycia.
Pod koniec sierpnia pani udała się na spotkanie z lekarzem, z którego wróciła zapłakana. Mąż zaczął natarczywie wypytywać ją o stan swojego zdrowia, aż wreszcie, patrząc jej w oczy, zapytał, czy umrze. Dzielnie zniosła to spojrzenie, uspokoiwszy go w ten sposób. Nie powtórzyło się to więcej.
Pewnego dnia pana zafrapowało, że jego kamizelka stała się luźniejsza i zdziwił się, że tak dużo schudł. Od tej pory luźność kamizelki stała się miarą zdrowia. Raz nawet wydało mu się, że jest jakby ciaśniejsza i czym prędzej poinformował o tym żonę, która łagodnie starała sprowadzić go na ziemię- przecież nie mógł przytyć tak szybko. I gdy zdawało mu się, że przytył, rzeczywiście przyznał się żonie do „manipulowania” długością paska kamizelki. Skracał go, aby nie niepokoić małżonki swoim nadmiernym chudnięciem. Pani nie odpowiedziała nic. Cały wieczór spędzili w swoich objęciach, a chory wykazywał niezwykłe wzruszenie i wiarę w możliwość wyzdrowienia, bo „kamizelka nigdy nie skłamie”.
Narrator dopełnia obrazu całości, mówiąc że nad kamizelką pracowały dwie osoby: „pan - co dzień posuwał sprzączkę, ażeby uspokoić żonę, a pani co dzień - skracała pasek, aby mężowi dodać otuchy…”
Utwór kończy refleksja narratora o możliwości spotkania się pary po śmierci, w celu wyjawienia swojej „tajemnicy”. Ostatnie zdanie wprowadza jednak w tę pesymistyczną wizję szansę odwrócenia losu, bo „któż jednak powie, że za tymi chmurami nie ma słońca?...”

Opublikowano dnia: 21 grudnia, 2009   
Proszę oceń : 1 2 3 4 5
Tłumacz Wyślij Odnośnik Drukuj
  1. 1. Spencer42

    .

    Masz swoje konto na Shvoongu i piszesz streszczenia na swoim koncie? W takim razie dołącz do naszej rodziny na naszej klasie oto link http://nasza-klasa.pl/profile/18084227

    0 Zagłosuj 24 grudnia 2009
X

.