Znajomość bajek i opowieści w skali od 1 do 10 – 10, umiejętność
zabawy słowem – 10.
Terry Prachett i tym razem zadziwia niesamowitą zdolnością
przedstawiania absurdu w wiarygodny sposób, w taki,
ze pojawia się w czytelniku
wiara w prawdopodobieństwo wstąpienia zjawisk nieprawdopodobnych.
Możliwe jest, że trzy czarownice przemierzają pół świata - nieświata
w poszukiwaniu czwartej, że spotykają tam wyznawczyni kultu voodoo, że jedna z
nich zna mnóstwo języków, do złudzenia przypominających znane nam języki
nowożytnie, że ma słabość do alkoholu, że chrapie, że posiada czarodziejską
różdżkę, która ma
jedną wadę- lubi zamieniać wszystko w dynie.
Książkę czyta się szybko i na wdechu. Zmusza ona jednak do
skupienia uwagi i wyostrzenia zmysłów, żeby nie ominąć drobinek złota w
tekście.
Morał – dobro zwycięża,
ale zaledwie o jedną setną sekundy i bynajmniej nie z uśmiechem na ustach, ale
ze świadomością, ze równie dobrze mogłoby być złem.
Więcej recenzji na temat Wyprawa Czarownic