Strona główna Shvoong > Książki > Moja afrykańska miłość

.

Moja afrykańska miłość

Summary rating: 5 stars 1 Recenzja
Review by : Notabene
Wizyty : 27  słów: 600   Opublikowano dnia: kwietnia 10, 2008
Trzecia z kolei, po „ Białej Masajce „ i „ Żegnaj Afryko „ książka tej autorki to opis jej podróży do Barsaloi, wioski w buszu. Tam w młodości przeżyła najcięższe, ale i najpiękniejsze chwile życia. Ich spisanie ( patrz „ Biała Masajka „) przyniosło jej międzynarodową sławę i pieniądze. Po czternastu latach od ucieczki z Kenii, znowu tam wraca. W tę sentymentalną podróż tropem wspomnień udaje się ze swym wydawcą i fotografem jej plonem jest ta właśnie książka. Obecnie Corinne jest już dojrzałą kobietą i przez pryzmat doświadczeń życiowych inaczej patrzy na swą afrykańską przygodę z młodości, na rodzinę z buszu i samą Afrykę. Posiłkuje się bardziej rozumem, niż emocjami. Harmonogram jej pobyt w Kenii obejmuje przywitanie rodziny i mieszkańców Barsaloi, pobyt na planie filmowym „ Białej Masajki „ odwiedziny ojca Giuliano w jego nowej misji, święto pożegnania z wioską, szpital w Wambie, dzielnicę nędzy w Nairobi. W drodze zachwyca się wspaniałym krajobrazem, dziką przyrodą i rejestruje wszelkie zmiany, jakie zaszły od jej wyjazdu. Najbardziej obawia się spotkania z teściową i byłym afrykańskim mężem. Mieszkańcy wioski przyjmują serdecznie i z honorami, zwracając się do niej „mama Napirai „ Miło ją zaskoczyło, że Samburu słynący z tłumienia silnych uczuć, okazali duże wzruszenie przy powitaniu po latach. Od teściowej dowiaduje się, że pomimo tego iż jest biała, akceptują ją i uważają za swoją, czego dowodem jest opluwanie jej na szczęście.Ona okazuje im swą sympatię hojnie ich obdarowując przemyślanymi prezentami. Najłatwiej jest jej porozumiewać się z Jamesem, wykształconym szwagrem, który żyje prawie jak Europejczyk. Trudnym przeżyciem dla Corinne jest wkroczenie na plan filmowy, filmu opowiadającego o jej życiu. Niepokoi ją spotkanie z aktorką, która ma wcielić się w jej postać. Ale również i w tym wypadku nie doznaje zawodu. Wynikiem tej podróży przelane na papier refleksje dotyczące przyszłości Afryki i wpływu na nią cywilizacji białych. Autorka pokazuje pozytywy i negatywy postępu, który dotarł do buszu. Zdziwiona i zadowolona jest widząc w miasteczku supermarkety, telewizory, telefony komórkowe. Komputery na poczcie. Zacofana afrykańska wioska obecnie może szczycić się szkołą, sklepami, ujęciem wody pitnej. Na misji ojca Giuliano jest nawet lodówka i odtwarzacz CD zasilany bateriami słonecznymi. Barsaloi zrobiło milowy krok na drodze do nowoczesności, mimo że większość jego mieszkańców nadal mieszka w prymitywnych chatkach z krowich placków, drogi są w tak samo katastrofalnym stanie, jak przed laty, a kobiety wciąż traktowane są jak przedmioty. Corinne zauważa ze smutkiem, że postęp niesie też negatywne zmiany. Mieszkańcy wioski ubierają się po europejsku, nie noszą już plemiennych strojów i ozdób, dawna kultura i tradycja powoli zanikają, prowadząc do rozpadu więzi międzyludzkich. Z ambiwalentnymi uczuciami podchodzi do zmian, jakie zaszły w Kenii. Chce, by rodzime tradycje jeszcze długo się zachowały, z drugiej strony pragnie zmiany niektórych, zacofanych i okrutnych nakazów plemiennych, które ją, Europejkę, drażnią Corinne po raz kolejny uświadamia sobie, że nadal czuje się bardzo związana uczuciowo z tym krajem, jego mieszkańcami, pozostaje pod ich urokiem, ale nie chciałaby tu na stałe mieszkać. Nie życzy tego również Naparai, swej córce urodzonej w Afryce.

Więcej recenzji na temat Moja afrykańska miłość
Oceń to streszczenie : 1 2 3 4 5


Dodaj komentarz Brak komentarzy

Komentarze i recenzje dotyczące streszczenia Moja afrykańska miłość

Czytaj darmowe streszczenia - Pisz i zarabiaj

Streść ludzką wiedzę w Shvoong. Dołącz do nas

------