W Cieszynie mieszkała obłudna Czarna Księżna, która nie chciała wyjść za mąż. Zgodnie z wolą jej pradziadka, Heliodora III, powinna poślubić człowieka, którego zobaczy w momencie, gdy czarny kruk usiądzie jej na ramieniu.
Pewnego razu księżna zachwycona opowiadaniami nadwornego poety i uczonego Archimedulesa o beskidzkiej puszczy i rajskiej jabłonce, wybrała
się w Beskidy i dotarła aż na Baranią Górę. Były to czasy, kiedy zwierzęta, górale i zbójnicy żyli w zgodzie. Na szczycie, na polanie rosła rajska jabłonka, pod którą siedzieli zbójnicy śpiewający nabożne psalmy. Księżna poprosiła herszta, by zerwał jej jedno jabłko. W momencie kiedy zbójnik podawał płonkę księżnej, nadleciał czarny kruk i usiadł na jej lewym ramieniu. Był to znak, że herszt zbójników zostanie mężem księżnej. Stała się jeszcze rzecz dziwna. Kiedy księżna spróbowała jabłka, okazało się wyjątkowo słodkie. Wtedy też wszyscy rzucili się na jabłonkę, obrali ją do cna, a od tego czasu zaczęła się niezgoda między ludźmi i zwierzętami.
Tymczasem w Cieszynie odbyło się wesele księżnej ze zbójnikiem, który teraz przybrał imię Ondraszek. Wkrótce urodził im się syn, ale Ondraszek tęsknił za Beskidami, a ponieważ żona źle go traktowała, często uciekał do swoich kolegów-zbójników.
Mijały lata. Syn – Janek wyrósł na dorosłego młodzieńca i zakochał się w pasterce – Hance. Matka była z niego bardzo niezadowolona, postanowiła wygnać Hankę z zamku, a syna zamieniła w węża Złotogłowca. Wąż poczołgał się w kierunku Beskidów na górę Godulę, gdzie przebywał jego ojciec, a Hanka miała odczarować swego Jasia.
Udała się więc do wróżki Babuleńki-Siwiuteńkiej, która mieszkała za rzeką Olzą. Babuleńka opowiedziała Hance historię o rajskiej jabłonce, a potem wyjawiła, jak może uratować Jasia. W tym celu musi podlewać jabłonkę wodą z Olzy i własnymi łzami, dopóki nie przywróci drzewa do życia.. Gdy jabłoń zacznie owocować, powinna zerwać z niej jabłko, sama spróbować i podać do zjedzenia Złotogłowcowi. Ale to nie wszystko! Jabłonce będą zagrażać wichry, dzikie zwierzęta i Czarna Księżna, dlatego też pasterka będzie musiała udać się do króla wichrów Chwista-Pośwista z prośba o pomoc przed księżną i złymi ludźmi, a dzikie zwierzęta może pozyskać dobrym sercem.
Hanka postąpiła według rad Babuleńki-Siwiuteńkiej. Najpierw udała się do młynarza o nazwisku Chytroń, który mieszkał we wsi pod Babią Górą i poprosiła o stary młyński kamień. Ponieważ młynarz był strasznie skąpy, otrzymała ten kamień po roku uciążliwej służby u tego człowieka. Następnie toczyła ów kamień na szczyt wysokiej Babiej Góry. Trwało to dwa miesiące i trzy dni, aż wreszcie trafiła do zamku Chwista-Pośwista. Na prośbę króla wiatrów uczesała go i połatała odzież, potem wyjawiła cel swej wizyty. Poprosiła króla, aby wiatry nie zlatywały się na Baraniej Górze, ponieważ chce uchronić jabłonkę przed połamaniem. Król przyrzekł pomoc i podarował Hance jedno jaskółcze skrzydełko z berła. Przy pomocy tego cudownego przedmiotu dziewczyna mogła wezwać wiatry, aby chroniły ją przed niebezpieczeństwem. Potem, aby udogodnić powrót Hance, król wezwał wicher, który zaniósł ją na Baranią Górę.
Tutaj Hanka-pasterka zauważyła połamaną jabłonkę, podlewała ją tak długo aż wreszcie wróciła do życia. Dzikich zwierząt dziewczyna się nie obawiała, gdyż wybawiła niedźwiedzia i wilka z opresji, a oni jako królowie swych stad obiecali jej pomoc w razie niebezpieczeństwa. I tak, otoczona zewsząd przyjaciółmi, Hanka opiekowała się jabłonką. Kiedy nastała susza, wezwała króla wiatrów na pomoc, wiatry z rozkazu króla przygnały czarne obłoki, a Hanka dziurawiąc je patykiem, doczekała się deszczu. Tymczasem Czarna Księżna dowiedziała się, że Hanka chce odczarować Jasia-Złotogłowca i postanowiła ściąć jabłonkę. Na szczęście, o zamiarze księżnej uprzedził ją jeden ze zbójników – Jano z krzywą gębą. Hanka wezwała na pomoc króla wiatrów, króla niedźwiedzi i wilków, pomogli jej też zbójnicy. Wszyscy wspólnie przegonili cały regiment drwali, Czarną Księżnę i jej dworzan. Wkrótce jabłonka zaczęła owocować. Za radą Babuleńki Jano zerwał dla Hanki jedno jedyne słodkie jabłko wskazane przez osy. A było to w dzień świętego Jana. O północy Hanka miała spotkać się ze Złotogłowcem nad brzegiem Olzy pod Kiczerą i podać mu jabłko do zjedzenia. Jednak księżna chciała za wszelką cenę przeszkodzić odczarowaniu Jasia. Namówiła więc młynarza Chyrtonia, by ukradł koronę wężowi a wtedy nie będzie już możliwe odczarowanie Jasia. Skąpy młynarz zgodził się to zrobić za mieszek talarów. Przeszkodziły mu w tym węże, jaszczurki i ropuchy, które tak długo kąsały złodzieja, aż go uśmierciły. Hanka odczarowała Złotogłowca, który przemienił się w ślicznego młodzieńca. A gdy szli uszczęśliwieni w góry, cała przyroda wróciła do dawnej harmonii. Czarna Księżna na wieść o odczarowaniu Jasia pękła ze złości i gniewu. Syn kazał włożyć jej trumnę na zwykły wóz zaprzężony w cztery czarne woły i pochować nieboszczkę tam, gdzie staną. Stało się to na wzgórzu Kościelec, gdzie ziemia rozstąpiła się i pochłonęła zwłoki Czarnej Księżnej. Rządy objął książę Jan ze swą małżonką – Hanką. Żyli długo i szczęśliwie a ludzie stali się znowu uczciwi i dobrze było na świecie.
Opublikowano dnia:
maja 16, 2006
Więcej recenzji na temat O Złotogłowcu, królu wężów z Goduli