Był sobie król, który miał trzech synów. Jego życie dobiegało końca, więc chciał wybrać swego następcę. Ponieważ jednak w królestwie panował zwyczaj, że nieżonaci panować nie mogli, król polecił swoim synom wybrać sobie żony, a która z nich najbardziej spodoba
się ojcu, ta zostanie królową a jej mąż następcą tronu. Nazajutrz synowie króla zwrócili się do radców królewskich z prośbą o pomoc. Jeden z mędrców poradził im, by zdali się na ślepy los. Królewicze zastosowali się do rady. Z wysokiej wieży pałacowej wypuścili z łuków strzały w trzy różne strony. Najstarszy na miejskie pałace, średni na wiejskie dwory, a najmłodszy na kwieciste łąki. Najstarszy ożenił się więc z senatorówną, średni z córką zamożnego pana, a najmłodszy spotkał żabkę. Podała
mu strzałę, która trafiła w grząskie błoto, ale za tę przysługę chciała zostać jego żoną.
Następnego dnia król przywołał swych synów, gdyż dowiedział się, że już wrócili z wyprawy po żony, a ponieważ chciał sprawdzić, która z nich jest najzręczniejsza, polecił, by na jutro utkały dywany. Który z nich będzie najpiękniejszy, tej przyzna pierwszeństwo.
Najmłodszy
Królewicz bardzo się zmartwił, bo myślał, że jego żabka nie podoła temu zadaniu, ale ta uspokoiła go i poradziła, by zasnął, a ona na pewno dywan utka. Rzeczywiście, nazajutrz okazało się, że dywan synowej najmłodszego był najpiękniejszy.
Następna próba polegała na upieczeniu pierogu. Żabka znowu wykorzystała sen królewicza, by wywiązać się z zadania. Przywołała siedem pięknych dziewic, które w kilka minut upiekły pieróg. Wypiek najmłodszej synowej znowu król uznał za najlepszy.
Po powrocie od ojca najmłodszy królewicz nie mógł się nadziwić, jak żabka zdołała wywiązać się z nałożonych nań zadań. Wtedy ona wyjawiła mu, że jest królewną, córką czarnoksiężnej Światłowidy, i że ze względu na swoje bezpieczeństwo musiała przybrać postać żaby. Ukrywa się już siedem lat i dopóki jej matka nie zgładzi wszystkich swych nieprzyjaciół, musi pozostać żabą.
Tymczasem król wezwał swych synów wraz z żonami do pałacu na ucztę. Najmłodszego królewicza przeraził ten rozkaz, ale żabka znowu go pocieszyła. Posłała go najpierw samego, a ona miała zjawić się później. Kiedy tylko królewicz wyszedł, wypowiedziała zaklęcie i znowu pojawiły się dziewice-służebne zaczarowanej panny . Żabka przeistoczyła się w prześliczną dziewczynę i w tej postaci wkroczyła do pałacu. Król zachwycił się widokiem synowej i zdziwił się jednocześnie, dlaczego syn nie powiedział mu o niezwykłej urodzie swej wybranki. Wtedy syn wyjawił ojcu cała prawdę. Król doradził synowi, by natychmiast spalił żabią skórę... Niestety, królewicz posłuchał ojca i doprowadził do nieszczęścia. Królewna bowiem nie znalazłszy żabiej skóry przemieniła się w kaczkę i uleciała.
Następnego dnia królewicz obudził się z czarodziejskiego snu, a kiedy królewny nie znalazł, bardzo się zmartwił. Szybko jednak otrząsnął się z przygnębienia i postanowił odszukać ukochaną. Podczas swej podróży trafił na pole obsiane makiem, ogarnęła go senność, ale przezwyciężył ją, gdyż w oddali zauważył chatkę na kurzych nóżkach. Tam spotkał Babę Jagę. Opowiedział jej całą historię.
Okazało się, że Baba Jaga zna narzeczoną królewicza, bo przylatywała do niej co dzień w postaci kaczki. Czarownica poradziła więc królewiczowi, by ukrył się pod stołem, a kiedy nadleci kaczka, nich ją mocno schwyci, mimo że będzie zmieniała swą postać. W końcu, gdy stanie się wrzecionem, powinien ją przełamać na pół, a wtedy już na zawsze zostanie jego.
I rzeczywiście, niedługo potem kaczka przyleciała. Królewicz złapał ją, ale przestraszył się, gdy przybrała postać węża i wypuścił ją z rąk. Natychmiast odleciała... Mimo błędu młodziana Baba Jaga zdecydowała się jeszcze raz mu pomóc. Podarowała mu kłębek nici, który miał mu wskazać drogę do siostry czarownicy. Po jakimś czasie kłębek doprowadził królewicza do drugiej Baby Jagi, ale kaczka znowu mu się wymknęła. Do trzeciej wiedźmy trafił za innym kłębkiem nici. Tym razem królewicz nie puścił swej zdobyczy, a kiedy złamał wrzeciono, stanęła przed nim jego narzeczona.
Dzięki jej zaklęciom zajechała kareta, którą po kryształowym moście dojechali przed pałac królewski, prosto w objęcia króla. Ten wyprawił im wspaniałe wesele, jakiego nikt dotąd nie widział i oczywiście żyli długo i szczęśliwie.