Don Juan, czyli kamienny gość (1665),
komedia Molièra, w której nawiązał do postaci słynnego andaluzyjskiego uwodziciela. Pod piórem Moliàra cyniczny kochanek, który uwodzi i porzuca kobiety, a wreszcie pełen pychy zaprasza na wieczerzę posąg Komandora i ginie pochłonięty żywcem przez piekło jest nie tylko wiarołomnym kochankiem, ale i filozofem bez złudzeń obserwującym
świat. Don Juan u Moliàra „nawraca
się”, wybuch jego pozornej religijności chroni go przed sprawiedliwą zemstą pokrzywdzonych. Gra rolę syna marnotrawnego, przybiera pozę świętoszka. Praktykuje brak zasad jako nową etykę. Nic dziwnego, że cenzorzy nie dali się zwieść moralnym zakończeniem — Don Juan ponosi wprawdzie zasłużoną karę, ale jego klęska jest dwuznaczna. Krytyków komedii denerwował także sługa Sganarel, który pozornie dystansując się od występków swego pana wiernie mu posługuje i pomaga w grzesznym życiu. Komediopisarz przeciwstawił obowiązującym regułom moralnym indywidualny świat wartości bohatera. Życzliwy Moliàrowi król poradził twórcy, aby po 14 spektaklach zaprzestał grania tej komedii — premiera wywołała skandal, cenzura utwór pocięła, pisarza okrzyknięto bezbożnikiem. Na jej druk nigdy autor się nie zdecydował. Gwałtowne reakcje na tę dziwnie poważną komedię świadczyły, iż Moliàr celnie wyraził kryzys duchowy epoki — Don Juan igrający ze wszystkiego, co uznawano za święte, ujawnił plagi obłudy, moralnego rozluźnienia, nieposkromionej pychy. Kiedy po dwustu latach komedia powróciła na scenę z wolna dostrzeżono w niej także krytykę kultury, a zwłaszcza opiewanej przez poetów „wielkiej miłości” na wzór dawnych trubadurów. Do postaci Don Juana nawiązywało wielu innych twórców, m.in. Ernst Theodor Amadeus Hoffmann, George Byron, Aleksander Puszkin, Henry de Montherlant, a w Polsce Ryszard Berwiński i Tadeusz Rittner.
Opublikowano dnia:
marca 23, 2006
Więcej recenzji na temat Don Juan