Znany już czytelnikom tandem porucznik Milo Sturgis i psycholog Alex Delaware prowadzą
Równolegle dwie sprawy. Jedna
ciągnie się już od kilkunastu lat i dotyczy zaginięcia chłopca.
Druga – to poszukiwanie seryjnego mordercy zmieniającego twarze i tożsamość. Jego ofiar
nic nie łączy, prócz okrutnej śmierci, motyw zbrodni nie jest znany.
Pierwsza ofiara – Kat to młoda kobieta, stała bywalczyni dyskotek. Wygląda na to, że jest to
Zabójstwo na tle seksualnym. Jej nagie zwłoki zostają zakopane obok porzuconego
Samochodu, wcześniej przez nią prowadzonego.
Wszystkie morderstwa łączy jeden wspólny punkt – wielkie czarne, kradzione samochody.
Idąc tym śladem, Alex znajduje w Internecie wzmiankę o dziwnej, podwójnej zbrodni sprzed
dziewięciu lat, w której też uczestniczył czarny, kradziony wóz.
Kolejną ofiarą staje się emerytowana nauczycielka. Głównym podejrzanym jest jej syn Tony.
W młodości był narkomanem, obecnie nigdzie nie pracuje, zajmuje się hazardem, ma długi.
Rodzina podejrzewa, że jest gejem. Hipoteza o jego winie upada, gdy policja znajduje zwłoki
Tony`ego z odciętą głową i palcami dłoni.
Pojawiają się następni potencjalni zbrodniarze, dochodzenie wkracza do środowiska
transwestytów.
Detektywi męczą się szukając winnego, ale męczą również czytelnika gmatwając akcję,
wprowadzając za dużo tropów, podejrzanych i spekulacji myślowych.
Ten thriller psychologiczny zawiera dłużyzny, co stopuje akcję, jest rozwlekły, brak w nim
Napięcia – słowem męczący, nieciekawy i trudny w odbiorze. Miałam problem z dobrnięciem
do końca. A koniec wcale nie był zaskakujący, co jest minusem dla tego gatunku literackiego.
Dialogi, które w odczuciu autora miały być dowcipne, wypadają słabiutko, choć może to wina
tłumacza.
Po zakończeniu, a właściwie zmęczeniu tej lektury ma się wrażenie, że Kellerman po
odniesionym poprzednimi książkami sukcesie i wyrobieniu sobie marki, spoczął na laurach i
teraz pisze już na ilość, a nie na jakość.
Absolutnie nie polecam fanom thrillera tej nudnej, według mnie, pozycji.