To jest bardzo mroczna powieść z gatunku thrillerów historycznych; o
Barcelonie od wczesnego średniowiecza do czasów współczesnych,
egzystencjalnych pytaniach na temat dobra i zła, życiu i śmierci oraz o żyjącym wiecznie wampirze. Już sam początek jest tajemniczy. Zmarł bogaty mieszkaniec Barcelony Guillermo Clavé. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że jego ciało było pozbawione całkowicie krwi. Na szyi miał mały otwór w pobliżu tętnicy. Każdy z uczestniczących przy obdukcji myślał o tym samym, ale czy w dwudziestym wieku wypada wierzyć w wampiry?
Okazuje się, że tak, bowiem główną postacią powieści jest właśnie wampir, syn prostytutki i Tego Drugiego, którego imię nie zostało ujawnione. Wampir ma żelazny organizm, wciąż tą samą bladą, niestarzejącą się twarz, w której czai się strach,bowiem słusznie uważa, że ten kogo nie ima się czas może być oskarżony o czary. I akcja powoli rozwija się tocząc się w dwóch wymiarach na przestrzeni wieków, począwszy od średniowiecza oraz w czasach dzisiejszych. Poznajemy więc czarne strony życia miasta z biedą, wykorzystywaniem seksualnym nieletnich, morderstwami, brudem, chorobami. Najczęściej to wampir ujawnia ludzkie oblicze, więc nie jest aż taki zły, choć uważa, że w życiu zło jest zawsze górą.
Czasy współczesne to kancelaria prawnicza Marcosa Solany z pracującą w niej Martą Vives. Marta pragnie poznać swoją przeszłość. Instynktownie czuje, że w jej rodzie tkwi groźna
tajemnica, która mimo upływu wieków nie pozwala jej cieszyć się życiem. Czy rozwikła zagadkę? Kto jej pomoże? Czy uda się jej wieść spokojne życie ? A może przeszłość do końca życia będzie ją prześladować?
W tej powieści jest wszystko. Zagadka. Tajemnica. Rozważania nad dobrem i złem. Czy istotnie na świecie wciąż zwycięża tylko Zło. Niestety, ale z książki właśnie taki wypływa wniosek, co nadaje jej tak ciemny, przerażający koloryt. Czy autor nie przesadził z tak jednoznacznym stwierdzeniem? Pozostawiam to ocenie czytelników.