Książka zaczyna się od krótkiej retrospekcji na temat samej autorki i
jej poczynań twórczych na przestrzeni życia. Samo wprowadzenie jest już interesujące, gdyż okazuje sie że autorka jest obdarzona nieprzeciętną wyobraźnią. Nieprzeciętność objawia się tym, że potrafi ona biec własnym torem, nie koniecznie zamierzonym przez samą właścicielkę owej wyobraźni. Kolejnym etapem jest już samo miejsce akcji, czyli
biuro architektoniczne, w którym autorka i jednocześnie główna bohaterka pracuje. Jednocześnie dorabia sobie pisaniem kryminałów. I tu zaczyna się zawiązywać akcja, ponieważ tematem kolejnego kryminału ma być morderstwo popełnione na terenie miejsca pracy autorki. Wszystko toczy sie gładko i przyjemnie kiedy autorka nakreśla współpracownikom okoliczności zbrodni i wybiera na ofiarę jednego z pracowników. Koledzy podchodzą z humorem do całej sytuacji i podsuwają pomysły dotyczące metody popełnienia zbrodni. Niestety autorka nie wymyśliła jeszcze kto jest mordercą ani jakie kierowały nim motywy. Sytuacja diametralnie się zmienia, gdy następnego dnia, okazuje się że dotychczasowa fikcja staje się rzeczywistością i zbrodnia zostaje popełniona dokładnie w ten sam sposób, który założyła główna bohaterka w swoim kryminale. Co więcej narzędziem zbrodni miał być jej
pasek od fartucha kreślarskiego. Pasek w tajemniczy sposób ginie z jej mieszkania i faktycznie zostaje użyty do popełnienia morderstwa. W trakcie rozwiązywania śledztwa dla urozmaicenia całej akcji mieszają się siły nie czyste w postaci Diabła prosto z wyobraźni autorki. Diabeł w takim samym stopniu pomaga, co przeszkadza w rozwikłaniu sprawy. Poprzez swoje komentarze raz przybliża nas i autorkę do wykrycia mordercy, a czasem gmatwa wszystko w paskudny sposób. W odpowiednim momencie znika z pogranicza dwóch światów, by na dobre zadomowić się w tym rzeczywistym pod postacią jednego z bohaterów reprezentującego organa śledcze. Ściśle mówiąc bardzo przystojnego prokuratora. Przez całą książkę mieszają się różne światy: dwa główne; rzeczywisty i ten z wyobraźni autorki, oraz świat policjantów; ich realiów i sposobu myślenia ze światem projektantów pracujących w biurze. Tu należy dodać, że całość akcji jest umieszczona w realiach PRL-u, a co za tym idzie mamy do czynienia ze wszystkimi biurokratycznymi ograniczeniami tamtej rzeczywistości. Ograniczenia te dotyczą zarówno pracy śledczych jak i biura projektów gdzie mimo wszystko pracują ludzie o troszkę innym sposobie myślenia. W ostateczności sprawa zostaje rozwiązana, a wątek romantyczny wijący sie przez książkę zmierza do szczęśliwego zakończenia.
Opublikowano dnia:
marca 24, 2008
Więcej recenzji na temat Wszyscy jesteśmy podejrzani