Kiedy do doktora Watsona dotarło kto przed nim stał po raz
pierwszy w życiu zemdlał…Gdy się ocknął, zobaczył nad sobą
zatroskaną twarz swojego
drogiego przyjaciela Sherlocka Holmesa. Opowieść co, jak i dlaczego była dosyć długa. Okazało
się że w Alpach zginął profesor Moriarty a nie Holmes. Słynny detektyw wiedząc
że wraz z profesorem ściągają go inni bezwzględni bandyci ukrył przed światem fakt że żyje…Przez trzy lata tropił bandytów i
przekazywał informacje na ich temat policji. Zagadkowa śmierć młodego Ronalda
Adaira miała związek z jednym z byłych towarzyszy
profesora Moriartego,
pułkownikiem Moranem. Wraz ze swoim
oddanym jak zawsze przyjacielem Watsonem zastawił na bezwzględnego mordercę
pułapkę w swoim
domu. Wykonanej
pieczołowicie z wosku podobiźnie
słynnego detektywa strzał z dalekiej
odległości wykonany przez Morana, roztrzaskał głowę…
Kiedy kajdanki zatrzasnęły
się na rękach pułkownika Holmes odetchnął z ulgą. Morderca sir Adaira był
ostatnim z gangu profesora Moriartego ,
który zagrażał jego życiu. Mógł wrócić do dawnego życia, pod swoją prawdziwą
postacią…..