W wielu przypadkach w momencie śmierci czy na jej proguwystępują niezwykłe wrażenia słuchowe. Czasami są one w najwyższym stopniu dokuczliwe. Mężczyzna, który pod&
shy;czas operacji brzusznej „nie żył" przez dwadzieścia minut,tak mi to opisuje: , .
Z wnętrza mojej głowy dobywał się przykry, trudny do zniesienia brzęczący hałas... Nigdy nie zapomnę tego hałasu.
Znowu inna
kobieta wspomina, że w momencie utraty przytomności
usłyszała:
Głośne dzwonienie, które można nawet określić jako brzęczenie, a ja byłam całkowicie oszołomiona.
Owe przykre wrażenia określano również jako głośny stuk, ryczenie, uderzanie lub jako przenikliwy świst, podobny do świstu wiatru.
W innych przypadkach wrażenia słuchowe przybierały przyjemniejszą muzyczną formę. Na przykład mężczyzna, który został przywrócony do życia po tym, jak go uznano za martwego po przywiezieniu do szpitala, opowiada, że podczas swej „śmierci" słyszał:
Jakby odległe bicie dzwonów niosące się z wiatrem. Przypominało to japońskie dzwoneczki poruszane przez wiatr... To był jedyny odgłos, jaki wtedy słyszałem.
Młoda kobieta, która omal nie umarła na skutek wewnętrznego krwotoku spowodowanego brakiem krzepliwości krwi, kiedy straciła przytomność, usłyszała jakąś majestatyczną, naprawdę piękną muzykę.
Opublikowano dnia:
marca 28, 2006
Więcej recenzji na temat Hałas cz.4 (Przeżycia towarzyszące umieraniu)