Leonid Józefowicz „Dom schadzek”, Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2007
Bohater wcześniejszej książki Leonida Józefowicza „Kostium Arlekina” powraca w kolejnej powieści. Tym razem poznajemy historię kryminalną z początków kariery Iwana Dmitriewicza Putilina, śledczego w rosyjskiej policji. Zagadka, jaką mu przyjdzie rozwiązać, dotyczyć będzie jego bliskiego otoczenia. Sąsiad, kupiec Kukoliew zwróci
się do Putilina z prośbą o odnalezienie jego zaginionej matki. Wkrótce sam zostanie zamordowany, a tropy zawiodą naszego detektywa wprost ... do kamienicy, w której mieszka. Wśród barwnej gamy sąsiadów może się kryć morderca.
Leonida Józefowicza porównać można do Borysa Akunina. Obaj tworzą bogaty obraz dziewiętnastowiecznej Rosji. Poznajemy tajniki carskiej policji wraz z towarzyszącym akcji tłem społecznym i obyczajowym. Nasz bohater skrojony jest na bardzo ludzką miarę p ma swoje wyraźne słabości i przywary, boryka się z całkiem przyziemnymi problemami np. w postaci emocjonalnej małżonki. Jednak w odróżnieniu od zachodnioeuropejskich „kryminalnych” bohaterów, ma on słowiańską duszę i fantazję. I chyba dlatego może polskiemu czytelnikowi wydawać się znajomy. Jednocześnie sama powieść pisana jest w jakiejś swojskiej „naszej” tonacji –z pewną swarą i zawadiackim zacięciem. Wszystkie postacie są z krwi i kości i bliscy nam w swoich zaletach i wadach, przesądach i lękach, przekonaniach i wartościach.
Z niecierpliwością czekam na trzecią część cyklu – „Książę wiatru” podobno ma się niebawem ukazać.
Opublikowano dnia:
czerwca 13, 2007
Więcej recenzji na temat Dom schadzek