Po moimo znacznej różnorodności warunków towarzyszących spotkaniu ze śmiercią, pomimo że doświadczyły tego bardzo różne osoby,
nie ulega kwestii, iż występuje uderza jąca zbieżność w relacjach dotyczących owego zjawiska. W istocie te zbieżności są tak duże, że z łatwością można wyszczególnić piętnaście elementów,
które stale powtarzają
się w zebranych przeze mnie wypowiedziach. Na podstawie tych zbieżności pozwolę sobie ustalić krótki teoretyczny opis idealnego i kompletnego przeżycia, który zawiera wszystkie te wspólne elementy w porządku, w jakim zwykle występują.
Człowiek umiera i kiedy znajduje się w momencie największego fizycznego ,dochodzi do niego głos
lekarza oznajmiającego śmierć. Wtedy zaczyna słyszeć przykry hałas, głośne dzwonienie albo szum, i w tej samej chwili czuje, że bardzo szybko porusza się w długim, ciemnym tunelu. Potem nagle spostrzega, iż znajduje się poza swoim fizycznym ciałem, ale nadal przebywa w fizycznym bezpośrednim otoczeniu i widzi swoje ciało z pewnej odległości — jak widz w teatrze. Oszołomiony, zmieszany obserwuje nadal zabiegi reanimacyjne.
Po chwili odzyskuje panowanie nad sobą i jakby przyzwyczaja się do tej przedziwnej sytuacji. Spostrzega, że nadal ma „ciało", ale bardzo różne od dotychczasowego
i obdarzone innymi możliwościami niż to fizyczne, które zostawił. Wkrótce zaczynają się dziać niezwykłe rzeczy.Pojawiają się inni, żeby mu pomóc. Widzi duchy krewnych i przyjaciół, którzy zmarli wcześniej, i pojawia się przed nim pełen miłości, promieniejący ciepłem duch, którego nigdy dotąd nie spotkał, jakaś świetlista istota. Zwraca się ona do niego bez słów, żeby dokonał oceny swego życia, i pomaga mu w tym, ukazując natychmiast panoramę minionych ważniejszych wydarzeń. W pewnej chwili zdaje sobie sprawę, że zbliża się do jakiejś bariery czy granic zapewne granicy pomiędzy życiem ziemskim i przyszłym. A jednak wie, że musi wrócić do doczesności, że czas jego śmierci jeszcze nie nadszedł. Nie chce tego, gdyż pogrążony w uczuciu niezwykle intensywnie przeżywanej radości, miłości i spokoju jest zachwycony tym, co się z nim dzieje. Pomimo to łączy się jakoś ponownie ze swym fizycznym ciałem i żyje nadal. Później próbuje nawet opowiedzieć o swym przeżyciu innym ludziom, ale napotyka trudności. Po pierwsze - nie znajduje słów odpowiednich, żeby opisać owe doznania. Poza tym często bywa wyśmiany i dlatego przestaje o tym mówić. A jednak to, czego doświadczył, ma głęboki wpływ na jego życie, zwłaszcza na poglądy na śmierć i jej związek z życiem. Musimy pamiętać, że powyższe opowiadanie nie jest streszczeniem niczyjego przeżycia. Jest raczej modelem, zbiorem elementów spotykanych w wielu relacjach. Zamieszczam je tu, żeby dać wstępny, ogólny pogląd na to, czego może doświadczyć osoba umierająca. Ponieważ jest to abstrakcja, a nie realna wypowiedź, w rozdziale niniejszym omówię szczegółowo każdy element, ilustrując go przykładami. Zanim jednak to uczynię, trzeba ustalić kilka faktów , przytoczonym poniżej opisom przeżyć towarzyszących procesowi umierania dać odpowiednie ramy:
1. Pomimo uderzających podobieństw między różnymi opowiadaniami nie ma dwóch identycznych (chociaż nie które są bliskie tego).
2.Nie spotkałem osoby, która by przytoczyła wszystkie piętnaście elementów. Bardzo wiele relacji zawierało większość (tj. osiem albo i więcej), a kilka nawet dwanaście.
3. Nie ma takiego elementu modelowego przeżycia,który by mi przytoczyła każda osoba i który występowałby w każdym opowiadaniu. Mimo to kilka z nich występuje, można by rzec, powszechnie.
4.Nie ma ani jednego składnika mego abstrakcyjnego modelu, który by występował tylko w jednej relacji, każdy element występował w wielu.
5.Kolejność poszczególnych etapów, przez jakie przechodzi osoba umierająca, może być odmienna od tego przytoczonego w moim teoretycznym modelu . Posłużę się tu przykładem: różne osoby mówiły mi opojawieniu się świetlistej istoty przed albo w momencie opuszczenia przez nie fizycznego ciała, a nie jak w modelu nieco później. Jednak kolejność,w jakiej występują etapy w modelu, jest bardzo typowa,a większe odchylenia zdarzają się raczej rzadko.
6.Do jakiego stopnia hipotetyczne przeżycia stają się udziałem umierającej osoby, zależy chyba od tego, czy przeżyła wtedy oczywistą kliniczną śmierć, a jeśli tak, jak długo przebywała w tym stanie. Na ogół osoby, które zmarły , dają bogatszy, pełniejszy opis swoich doznań niż te, które tylko otarły się o śmierć; te zaś, które były „martwe" dłużej, doznały głębszych przeżyć niż te, które były martwe krótko.
7.Rozmawiałem z kilkoma osobami, uznanymi za zmarłe i reanimowanymi, które nie doznały żadnych w ogóle przeżyć. Mówią one, że nic nie pamiętają. Rzecz jednak interesująca rozmawiałem też z paroma osobami, którew przeciągu kilku lat były dwukrotnie uznane za klinicznie zmarłe i które za pierwszym razem nie doświadczyły niczego,natomiast za drugim tak
8. Trzeba tu podkreślić, że piszę przede wszystkim o relacjach czy opowiadaniach przekazanych mi ustnie. Dlatego też kiedy robię uwagę, że jakiś element abstrakcyjnego, kompletnego przeżycia nie występuje w danej relacji, nie zakładam bynajmniej, że ta osoba tego nie przeżyła. Znaczy to tylko, że nie powiedziała mi o nim albo z jej opowiadania nie wynikło, że go doświadczyła. Ustaliwszy te pewne ramy, przejdźmy do etapów i zdarzeń występujących powszechnie w trakcie umierania.
.