Jedna z krótszych i nie tak drastycznych powieści pisarza. Zaczyna się odkryciem w wyburzanym
domu dziesiątek szkieletów,
z których część była bardzo stara, ale kilka całkiem ,,świeżych''. Najdziwniejsze było to, że policja nie znalazła śladów murowania, wręcz przeciwnie: ściany i zaprawa były nienaruszone, a niektóre kości tkwiły wewnątrz cegieł! Tę niewyjaśnioną dla policji zagadkę czytelnik rozwiązuje dalej z Johnem, który tuż po skończeniu szkoły podjął pracę w agencji handlu nieruchomościami. Chłopak bardzo szybko zauważa, że wokół dzieją się dziwne rzeczy, na przykład bez śladu ginie mężczyzna, który poszedł obejrzeć jeden z domów z
listy nieobecnego akurat właściciela firmy. John szybko dowiaduje się, że żaden z agentów nie ma prawa zajmować się domami z listy szefa, co jeszcze bardziej potęguje jego podejrzenia. Namawia starszego stażem kolegę na ,,inspekcję'' w innym
domu z listy - tym razem w Brighton - i na własne oczy widzi, jak Liam zostaje dosłownie wessany przez ścianę domu przy kominku. Przerażony ucieka i nie wiedząc, co ma zrobić, opowiada wszystko Lucy, koleżance z pracy. Ta początkowo mu nie wierzy, ale jedzie z Johnem do Brighton i widzi stojący przed domem nowy samochód Liama. Wie, że ten był tak dumny z nowego nabytku, że nigdy nie zostawiłby go dobrowolnie. Postanawia więc z Johnem przejrzeć inne domy, by zdobyć jakieś dowody dla policji, a do spisku wciągnąć jeszcze jednego kolegę z agencji. Tymczasem rusza za nimi w pościg bezwzględny morderca. Okazuje się, że jest nim ... ożywiona drewniana rzeźba, jaką znaleźli w jednym z tajemniczych domów. Na właściwy trop naprowadza ich wuj Lucy, antropolog, a prowadzi on do słynących z magii druidów.