Do schludnego miasteczka bogatych i zadowolonych z siebie Amerykanów przyjechali Cyganie. Nie byli zbyt mile widziani, jednak zostali kilka dni. Pech chciał, że wtedy dobrze sytuowany miejscowy prawnik nie uważał na drodze i niechcący potrącił starą Cygankę, która zginęła na miejscu. Co prawda wyskoczyła ona znienacka spoza samochodów w miejscu niedozwolonym, ale prawdą też było, że Billy Halleck nie patrzył na jezdnię, gdyż siedzącej obok żonie akurat ,,zebrało
się na amory''. Mimo bezspornej winy Hallecka, ustosunkowany prawnik nie poniósł żadnej kary: szef policji nie przeprowadził dochodzenia, a jego przyjaciel sędzia uniewinnił go. Wszystko zgodnie z prawem. Nic dziwnego, że stary Cygan wychodząc z sądu nie był zadowolony. Podszedł nawet do Hallecka, ale dotknął tylko jego policzka i powiedział jedno słowo: ,,Chudszy''.
Od tej pory zaczęła się gehenna prawnika, który z zaczął chudnąć. Z początku nie martwił się, bo miał dużą nadwagę, ale szybko zorientował się, że coś jest nie tak, bowiem nie ćwiczył, nie jadł mniej, a nawet więcej! Rodzina zaczęła się martwić, że ma raka, ale lekarze nie znaleźli żadnej choroby i byli wręcz podekscytowani nieznanym a dziwnym przypadkiem. Halleck, w przeciwieństwie do nich, nie przejawiał entuzjazmu i nie chciał zostać w szpitalu w charakterze królika doświadczalnego. Zwłaszcza że zaczął podejrzewać, że stary Cygan rzucił na niego klątwę. Żeby to sprawdzić, odwiedził osoby, które pomogły
mu po wypadku drogowym. Okazało się, że policjanta i sędziego także dopadły dziwne dolegliwości...
Halleck decyduje się odnaleźć Cyganów, by stary zdjął z niego klątwę, ale nikt mu nie wierzy, nawet żona i zaprzyjaźniony lekarz. Musi to zrobić szybko, bo utrata wagi jest tak znaczna, że w perspektywie zostało mu tylko kilka miesięcy życia. Wycieńczonemu Halleckowi pomaga były klient Ginelli, z którym się zaprzyjaźnił, mimo podejrzeń o związki ze światem przestępczym. A sprawa nie będzie łatwa ani bezpieczna.
Opublikowano dnia:
maja 30, 2006
Więcej recenzji na temat Chudszy