„Jasność” Stephena Kinga to rewelacyjny horror! Można go
czytać na okrągło. Polecam, szczególnie w pozornie
ciche,
senne wieczory. Będziesz
się bał, czytelniku! To jedna
z
nielicznych książek, która naprawdę wystraszy cię
realnie.
Nie ulega wątpliwości, że King jest niekwestionowanym
mistrzem horroru. To jedyny pisarz w swoim rodzaju! To
cudownie upiorna książka. Utwór składa się z pięciu
części.
Ten podział jest znaczący, bo najpierw dzieją się
sprawy
wstępne, prowadzące bohaterów do
hotelu, potem rodzina
Torranców pojawia się na miejscu tragedii. Kolejny
rozdział
opowiada o poznawaniu nowego miejsca, następny rozgrywa
się
po tym, jak spadł śnieg i bohaterowie zostali odcięci
od
reszty świata. Ostatnia, piąta część, opisuje apogeum
tragedii. Sprawy życia i śmierci piętrzą się i
narastają.
Upiorna nierealność miesza się z prawdziwą
rzeczywistością.
Zjawy i upiory zyskują żywotność i siłę. Istnieją,
żyją,
straszą, tańczą na balu, który miał miejsce wiele lat
temu.
Wydaje się, że nie ma już ratunku dla niewinnych ludzi.
Uważam, że spędzenie czasu w upiornym hotelu z Jackiem
Torrance i jego rodziną to niebiańska rozkosz dla
miłośników prawdziwego lęku. Pozornie nie dzieje się
nic.
Bo Jack, niepijący alkoholik, jest zimowym dozorcą
renomowanego hotelu „Panorama”. To jego ostatnia
szansa,
żeby odbić się od dna. Chce odciąć się od przeszłości.
Wcześniej zwolniono go z pracy w elitarnej szkole za
pobicie ucznia. Teraz pisze, dawno zaplanowaną, sztukę
i
zajmuje się olbrzymim, luksusowym obiektem. Jego syn,
mały
Dany, obdarzony zagadkową jasnością, lśnieniem bawi się
w
hotelu i jego okolicach. Chłopiec to telepata i
wizjoner.
Dzięki niemu bardzo dziwny, górski hotel zaczyna
aktywnie
żyć. Mroczne zjawy z przeszłości, przebudzone duchy
nieżyjących gości, prześladują małego chłopca i jego
rodzinę. Po kilku rozdziałach jest już jasne, ze nikt
nie
wyjdzie stąd żywy. Nie ma ucieczki! Jack znajduje w
piwnicy
kronikę „Panoramy” i zaczyna pisać książkę o jej
tragicznej
historii. Mroczna przeszłość opanowuje go zupełnie.
Tylko
hotel się liczy, tylko on jest najważniejszy. Groza
narasta
systematycznie, powoli. Obecność Danego, prawdziwego
medium, budzi straszny hotel do realnego istnienia.
Nagle
ożywa wąż strażacki w korytarzu i pełza, jak wąż,
szczerząc
kły. Krzewy żywopłotu, mające formy zwierząt, zaczynają
się
poruszać. Piec centralnego ogrzewania nabiera cech
potwora.
Pokój numer 217 kryje w sobie ponurą tajemnicę
samobójstwa
pewnej zakochanej, bogatej kobiety. Wendy, żona Jacka i
matka Danego, czuje, że coś jest nie tak, że coś
zagraża
jej rodzinie. Dokładnie nie rozumie, co się dzieje, ale
zaczyna walczyć i chronić ukochanego syna. Kiedy jest
już
bardzo źle Dany telepatycznie wzywa Holloranna,
czarnego
kucharza, sezonowego pracownika hotelu, również
obdarzonego
lśnieniem. Wezwany jedzie na pomoc aż z Florydy.
Przybywa
na czas, kiedy Jack już zupełnie oszalał, bo martwy
hotel,
pobudzony do życia, przeniknął do jego umysłu i woli.
Udaje
się uratować małego chłopca i jego matkę. Niestety
ojciec
Danego zostaje w hotelu na zawsze…
Polecam także wszystkim zainteresowanym doskonałe
ekranizacje powieści, obie pod tytułem „Lśnienie”:
jedna z
1980 roku w reżyserii Stanleya Kubricka, druga z 1997
roku
autorstwa Micka Garrisa. Oba filmy są niepowtarzalnym
przeżyciem. Podobnie, jak wyjątkowo pasjonujący utwór
Stephena Kinga. Zachęcam do zagłębienia się w lekturze
tego wyjątkowego horroru!