Nie miał racji nadając taki tytuł temu zbiorowi opowiadań. Tylko pierwsze z nich kwalifikuje się do tego określenia.
Zbiór składa się z czterech opowiadań:
Langoliery; Tajemnicze okno, tajemnicy ogród; Policjant biblioteczny i
Polaroidowy pies.
Langoliery to opowieść o kilku ludziach, którzy nagle budzą się w trakcie lotu rejsowego i stwierdzają, że reszta pasażerów, łącznie z pilotami, zniknęła. Mamy kilka z grubsza zarysowanych osobowości począwszy od niewidomej dziewczynki i jej ukrytego świata dźwięków, zapachów i odczuć aż po tajemniczego brytyjskiego agenta - zabójcę do zadań specjalnych. Pomiędzy nimi znajdujemy kobietę poszukującą miłości oraz pilota (ktoś musi wylądować), który stracił w wypadku byłą żonę. Jest jeszcze kilka innych postaci, a wszyscy starają się rozwikłać zagadkę świata, w którym się nieoczekiwanie znaleźli. Najciekawiej i dogłębnie przedstawiony jest czarny charakter, od którego koszmarów dziecinnych zaczerpnięto nazwę prześladowców i samego opowiadania.
Moim zdaniem autor w tak krótkiej formie nie poradził sobie z przedstawieniem bohatera zbiorowego. Czytelnik (ja) z trudem poszukuje jakiegoś punktu zaczepienia, z którym mógłby współdzielić akcję opowiadania. Narracja pozostawia wiele do życzenia - nie wciąga, nie zaciekawia - kręcimy się od dialogu do dialogu, od epizodu do epizodu. Jedyny niepokój, który wzbudza to
opowiadanie, to czy następne będą równie słabe.
Na szczęście moje obawy w dalszej lekturze nie znalazły uzasadnienia. W opowiadaniu
Tajemniczy ogród, tajemnicze okno znajdujemy ulubiony temat Kinga - pisarza w psychicznej rozwałce. Nie ma sensu przybliżanie akcji tej opowieści. Mniej więcej w połowie zaczynamy mieć straszne podejrzenie, które ziści się na sam koniec po to, by rozsypało się w epilogu. Tak to by trzeba określić. Mistrz szaleństwa w dobrej formie.
Trzecie opowiadanie
Policjant bilblioteczny również nie zawodzi. King ze swoistą sobie wnikliwością nie tylko prowadzi nas w świat ludzi z marginesu amerykańskiego społeczeństwa, ale również w psychikę człowieka skrzywdzonego w dzieciństwie przez pedofila. To wszystko na kanwie mrocznej opowieści o zbrodniach stworzenia podającego się za bibliotekarkę, które wykorzystuje najsłabsze i najbardziej kochane przez nas istoty - dzieci.
Ostatnie opowiadanie
Polaroidowy pies, to znakomita alegoria człowieka, który pasie coś, co go samego zjada. W tym przypadku jest to chciwość. Świetnie opisany handlarz i jego psychika, która go nieuchronnie prowadzi do zguby. Narracja gęstnieje ze strony na stronę wraz ze wzrastającym potworem na polaroidowym obrazku.
Cały zbiór czyta się ze wzrastającym napięciem. Swobodnie odładamy lekturę na następny dzień przy pierwszym opowiadaniu. Przy drugim tylko do pewnego momentu, a przy ostatnich dwóch nie jest to już możliwe. Autor znakomicie nurza się w psychice swoich bohaterów powoli odsłaniając niuanse ich postępowania. Wydobywa traumy z dzieciństwa, które rzutują później na całe życie. I za to jest przeze mnie ceniony - nie za grozę zaświatow, które tworzy, ale za prowadzenie labiryntami ludzkiej psychiki.
Polecam ten zbiór opowiadań nie dlatego, że napisał go mistrz grozy (nie cierpię tego określenia), ale że napisał go mistrz prozy odsłaniający najbardziej mroczne i powleczone pajęczynami zakątki ludzkiej psychiki.