Ktoś kiedyś zauważył, że szczęście to stan spełnienia po osiągnięciu jakiegoś wyznaczonego celu. Nie ma on nic wspólnego z błogą beztroską lub z bezustanną radością. Wielu też zauważyło, że szczęście nie zależy od czynników zewnętrznych i jest efektem naszego osobistego nastawienia do życia. Jakbyśmy go nie zdefiniowali, każdy pragnie być szczęśliwy. Pragnienie to było tematem rozmyślań i badań wielu tęgich głów zarówno w dziedzinie psychologii, filozofii, teologii i wielu innych. Ale
czy starania te przyniosły oczekiwane rezultaty? Czy może szczęście człowiek odnalazł w ascezie, w medytacji czy w dogadzaniu sobie, czy może szczęście kryje
się w życiu na styl amerykańskiego „keep smiling”? A może w życiu chodzi o to, żeby zrobić karierę i dobrze się ustawić finansowo? Fakty pokazują, że ani pieniądze, ani sława, ani mądrości tego świata nie dają trwałego szczęścia a jedynie jego substytut, który tylko z daleka przypomina oryginał.
Czy nie lepiej byłoby poszukać recepty u tego kto zna nas najlepiej bo jest naszym Stwórcą i wie wszystko? Jehowa Bóg w swojej niezrównanej miłości nie pozostawił nas bez wskazówek. On bardzo pragnie, żebyśmy byli szczęśliwi, dlatego w swoim słowie w Biblii kazał zapisać rady, które do dziś są aktualne. Niektóre z nich przekazał za pośrednictwem swojego syna. On z kolei przedstawił je w najsłynniejszym kazaniu jakie kiedykolwiek wygłoszono. Powiedział, że szczęśliwi są świadomi swej potrzeby duchowej (Mat 5:3). Tak jak głód fizyczny przypomina nam o konieczności jedzenia, tak głód duchowy przypomina nam o zaspokojeniu potrzeby, z którą zostaliśmy stworzeni. Chodzi o potrzebę poznania Boga i przybliżania się do Niego. Bez jej zaspokojenia nasze życie nie osiągnie swojej pełni i swojego celu. Jest tak niezależnie od tego czy się z tym zgadzamy czy nie. Jezus powiedział następnie, że do szczęścia jest potrzebne łagodne i pokojowe usposobienie (Mat 5:5,9). To zupełnie odwrotnie do tego co polecają dziś specjaliści. Człowiek prawdziwie łagodny jest delikatny w zachowaniu i usposobieniu. Taka łagodność nie jest oznaką słabego charakteru. William Barclay napisał, że greckie słowo użyte w tym miejscu, praus tłumaczone na łagodność mieści w sobie pojęcie delikatności, ale takiej za którą kryje się moc stali. Nie jest też powierzchowna i obłudna, ale wynika z głębi naszego usposobienia i z rozumienia faktu, że nasze życie zależy od Boga. Taki człowiek staje się przystępny dla innych, chętnie wybacza, nie jest małostkowy, zazdrosny ani fałszywy, przez co łatwo zyskuje przyjaciół ponieważ mile jest przebywać w jego towarzystwie. Każdy może rozwijać tę cechę a wtedy sam się przekona w jaki sposób czyni ona człowieka szczęśliwszym.
Aby być szczęśliwym należy również zadbać o czystość serca (Mat 5:8) Ludzie czystego serca nie chcą się splamić wewnętrznie. Cechuje ich czystość sądów, pragnień i pobudek oparta na tym czego nauczyli się z Pisma Świętego. Nasze serce to cały nasz wewnętrzny świat. To co myślimy, czego pragniemy, jakie cele sobie wyznaczamy, czego się boimy czy też jakie mamy poglądy o życiu i tym co w nim spotykamy. To serce właśnie jest naszym motorem do działania, naszą podstawową motywacją. A zatem może nas pobudzać do niezwykle szlachetnych wręcz heroicznych czynów, ale może też popchnąć nas do nieludzkich zbrodni. Jest niczym gleba, co zasiejemy to też będziemy zbierać. Jeśli zasiejemy kwiaty, zbierzemy kwiaty, jeśli warzywa, zbierzemy warzywa, posadzimy drzewo, wyrośnie drzewo. A jeśli nic nie posadzimy? Czy też coś wyrośnie? Owszem. Chwasty! One zawsze wyrosną ,nawet na najszlachetniejszym, ale zaniedbanym sercu. Natomiast kiedy będziemy o nie dbać wyda piękne plony, z których będziemy korzystać całe życie.
Po co eksperymentować? Życie to premiera bez prób, mamy je tylko jedno. Zamiast więc uczyć się na błędach lepiej posłuchać kogoś kto jest daleko mądrzejszy od nas. A zatem powodzenia i szczęścia.
Opublikowano dnia:
maja 16, 2006
Więcej recenzji na temat Chcesz być szczęśliwy? Przeczytaj!