Autor, ostatni żyjący potomek sławnego rodu napisał powieść intrygującą, która daje do myślenia. Akcja powieści dzieje się w czwartek 5.I.1589 roku na zamku w Blois. Umiera Katarzyna Medycejska, która ostatni dzień życia poświęca na wspomnienia. Dalsza akcja powieści jest retrospektywą, czasem wracającą do dnia śmierci Katarzyny. Prześladuje umierającą myśl, czy masakra 23.VIII.1572 roku była konieczna.
Tłumaczy sobie, że wszystko co robiła było w interesie państwa, że racja stanu tłumaczy wszystko. Jednak wie dobrze, że "zabójstwa chirurgiczne", które były zaplanowane, przerodziły się w zwykłą rzeź. Zginąć miało "tylko" 300 przywódców
hugenotów,
którzy przybyli na ślub
jej córki Małgorzty z Henrykiem, królem Nawarry. Zamordowano praktycznie wszystkich hugenotów, którzy wtedy przebywali w Paryżu. Oczywiście załatwiono przy okazji porachunki osobiste, dopisując do listy skazanych coraz to nowe nazwiska.
Tłumaczy sobie Katarzyna, że hugenoci szykowali spisek na króla, że chcieli przejąć władzę w państwie, ale słabe to tłumaczenia. Jej żądza władzy, zaślepienie, i miłość do synów popchnęło ja do tego czynu. Motyw zatrutej księgi zdaje się tłumaczyć obawy i motywy Katarzyny.
Katarzyna myśli do ostatnich swoich chwil o pokojówce Tinelli, jej ulubionej, która wyszła z Luwru w sobotę 23.VIII. i od tej pory słuch o niej zaginął. Gdyby wiedziała, jak blisko jest ona, w chwilach dla Katarzyny najtrudniejszych. Motyw Tinelli daje poznać Paryż pałaców i możnych, ale Paryż morderców, złodziei, kłamców i szarlatanów.
Katarzyna była pewna, że nie
umrze na zamku Blois. Przepowiednia mówiła, że umrze w Saint - Germain, który to zamek omijala z daleka. Jednak wróżba się spełniła. Ksiądz udzielający jej sakramentów nazywał się Saint - Germain, co usłyszawszy, Katarzyna wyzionęła ducha.
W sumie rzecz warta przeczytania, do czego namawiam.
Opublikowano dnia:
listopada 15, 2007
Więcej recenzji na temat Noc świętego Bartłomieja