Czyta się jak powieść, a to popularnonaukowa książka z wiedzą. Wiedza oparta jest na teorii C.G. Junga, słynnego twórcy psychologii analitycznej i na 25-letniej praktyce psychoterapeutycznej autorki.
Teoria wyłożona jest prosto i wyraźnie. Nasze mechanizmy obronne, mechanizmy autodestrukcyjne i uzdrawiające pokazane tak, że
bez trudu można je rozpoznać, ale najważniejszym motywem jest ciągnący się przez wszystkie rozdziały wątek leczenia i uzdrawiania, które nie są ani trochę tym samym.
Wyleczony nie musi być uzdrowiony. Uzdrowiony staje się radosny chociażby miał parę chorób. Każdy może dążyć do uzdrowienia. Uzdrawia się każdy sam. Może korzystać z lekarstw i pomocy terapeutów, ale
uzdrowienia dokonuje sam, własną pracą nad własną przemianą, nie przegapiając momentu łaski. W poważnej, wiarygodnej książce mówi się o łasce i opisuje się, jak
niektórzy jej zaznają, a niektórzy nie. Jest w tym cudzie tajemnica i pozostaje ona tajemnicą, ale doczytujemy się jej naprawdę blisko, bo nie mówi się
tu o żadnych świętych cudotwórcach i cudotwórczyniach, lecz o zwykłych ludziach.
Są rozmowy z wieloma terapeutami o tym, jak wkracza się na drogę uzdrowienia.
Otóż uzdrowienie polegałoby na tym, żeby spokojnie zajmować swoje miejsce na ziemi. Musi to być jednak prawdziwe miejsce, nie to wymuszone przez wychowanie, systemy i wyścigi szczurów.
Jest tu mistycyzm codzienny z prawdziwego doświadczenia. Są piękne – można powiedzieć – historie o chorobach, które mają w sobie coś. Książka nie jest natarczywie pouczająca i poszturchująca, że wciąż robimy coś źle i dlatego chorujemy i cierpimy, nie wmawia też nam, że choroba sprytnie przynosi chorującemu jakieś ukryte korzyści. Przeciwnie, wszystko napisane jest z życzliwością dla chorujących i czytających. Bez nachalnego dawania rad. Ma momenty balsamiczne. Jednocześnie to bardzo praktyczna książka, bez ezoterycznych niejasności. Mądra, prosta.
Więcej recenzji na temat Wrota uzdrowienia