Była sobie raz
dziewczynka bardzo mała, mikra. Bose nogi
obie miała, a już zima ostra. Miała fartuszek ubrany, a w nim zapałek mnóstwo.
Co z nimi zrobić miała? Na sprzedasz je niosła. Głodna bez grosza do domu nie
wróci usiadła więc na chwilę
By zmęczeniu dać odejść. Z zimna i ze
strachem w oczach postanowiła zapalić zapałkę by ogrzać sie choć trochę.
Potarła główka zapałki o siarkę i ujrzała piękne światło, a w nim swoje
marzenia. Lecz nie trwało to długo bo zapałka zgasła. Z każda zapaloną
zapałką ogrzewała ciało i dusze. Aż w końcu wraz z zapałką i ona zgasła. Nie umarła
jednak sama przyszła po nią babcia. Utuliła ją w ramionach i do
nieba zabrała. Biedna
mała bosa dziewczynka.
Więcej recenzji na temat Hans Christian Andersen