Na pięć lat przed śmiercią, w 1919 roku, Franz Kafka napisał
przejmujący list do swojego ojca, Hermanna Kafki. Z tekstu wyłania
się obraz
skomplikowanej relacji ojciec-syn, którą trafniej charakteryzuje może opozycja
pan,tyran (Kafka zresztą sam używa sformułowania ''tyrania'' w odniesieniu do
metod wychowawczych rodzica)-niewolnik.
Franz od najmłodszych lat
był świadomy nieustannie ciążącego
nad nim nieprzychylnego, karcącego wzroku ojca; zdawał sobie sprawę z tego, że
jest ciągle oceniany i że niemal zawsze ta ocena wypada na jego wielką
niekorzyść. W liście podkreśla, że wieczny strach, niepewność, poczucie własnej
marności i małości wobec wspaniałego(mimo wszystko), silnego, sprawnego ojca, pozostawiły
niezatarty ślad w jego psychice, ukształtowały jego charakter i spojrzenie na
świat; zadecydowały o jego braku wiary we własne siły, w celowość własnych
pomysłów i wysiłków (choćby pisarskich), jak również przekonaniu, że
nigdy nie
dorówna ojcu.
Z drugiej
jednak strony pisarz wytykał ojcu (jednocześnie
nie odmawiając mu jego ‘boskości’-Hermann był dla Franza całym światem,
wyrocznią) niekonsekwencję, niekiedy obłudę, powierzchowną religijność. Pisał,
że ojciec wciąż ustanawia jakieś reguły, zakazy, wymaga ich przestrzegania, w
odniesieniu do samego siebie ma je jednak za nic;
ojca nic nie ogranicza.
Hermann Kafka nie bił swoich dzieci, chociaż Franz
podkreśla, że o wiele straszniejszy był podniesiony głos ojca, groźba lania
unosząca się w powietrzu, wieczna niepewność stale zawieszona w punkcie
kulminacyjnym największego oczekiwania i lęku, nigdy jednak niedoczekująca się
rozładowania, zakończenia (choćby w postaci klapsa).
Wszelkie zarzuty jednak, zwłaszcza te dotyczące zasadności
tak surowego wychowania, młody pisarz wysuwa jednak dość ostrożnie, natychmiast
stara się usprawiedliwić zachowanie ojca, zupełnie jakby bał się jego reakcji,
gniewu.
Co ważne, również dorosły Franz nie potrafił uniezależnić
się od ojca, wciąż pozostawał pod jego wpływem. Podziwiał trwałość i lojalność
jego związku z matką, marzył o takim małżeństwie, twierdził jednak, że jest do
niego absolutnie niezdolny.
Uwielbienie i synowskie oddanie mieszało się w jego sercu z
nienawiścią. Marzył o pojednaniu, wzajemnej akceptacji i przebaczeniu, nie
bardzo jednak wierzył w możliwość ich zrealizowania. Wstyd i bezsilność towarzyszyły
mu już do końca jego dni, a list do ojca nigdy nie został wysłany do adresata.
Więcej recenzji na temat List do ojca