Narrator słowa swe kieruje do litewskich lasów, w których polowali dawni, mityczni władcy Litwy oraz w których często bywał
sam poeta.
Tadeusz zaspał, nie został obudzony na czas, po
czym spotkał dziewczynę, w której rozpoznał tę, którą napotkał pierwszego dnia. Wtedy też orientuje
się, iż pomylił ją z Telimeną. Postanawia jak najszybciej pojechać konno w stronę karczmy prowadzonej przez Żyda – Jankiela.
Tymczasem w karczmie Robak usiłuje przekonać politycznie nieuświadomioną szlachtę, częstując ich przy tym tabaką z tabakiery z wizerunkiem Napoleona. Wspólnie odśpiewali Mazurka Dąbrowskiego, po czym Robak zaczął opowiadać, jak wielkie sukcesy odnosi Napoleon. Wspomniał też, iż należy się przygotować na jego przyjście na Litwę.
Wtem Robak dojrzał przez okno, iż konno zbliża się Tadeusz i postanawia iść za nim.
Tymczasem Wojski rozstawił myśliwych, zaś niedźwiedź zaatakował Tadeusza i Hrabiego. Obaj strzelili do niego, ale niecelnie. Na pomoc szybko przybyli im: Robak, Gerwazy, Rejent i Asesor i niedźwiedź padł powalony strzałem. Po czym Wojski rozpoczął swój koncert, ogłaszający koniec polowania Po polowaniu Asesor i Rejent zaczęli się spierać o to, który z nich zabił niedźwiedzia. Gerwazy postanowił rozstrzygnąć spór i zbadał kulę, która utkwiła w zwierzęciu. Okazało się, iż śmiertelny strzał padł z jego broni, strzelającym był jednak ksiądz Robak.
Podczas drogi powrotnej Wojski opowiada anegdotę o Dowejce i Domejce, zaś charty – Kusy i Sokół – znowu nie rozstrzygają sporu o to, który z nich jest lepszy.