James Clavell po raz kolejny przenosi czytelnika w azjatycki klimat. Na przeszło tysiącu stron kreśli, od wiosny do
jesieni, historie roku który okazał sie przełomowy dla dziejów Japonii. Jak należy od tego autora oczekiwać, realia historyczne są tu przedstawione bardzo wiernie. Historia świata z przełomu szesnastego i siedemnastego wieku opowiedziana z punktu widzenia szarego człowieka.
Teoretycznie głównym
bohaterem tej historii jest John Blackthorne. Anglik, który choć w wielu aspektach sprawia wrażenie prawdziwego samuraja, gdzieś w głębi siebie zachował duszę Europejczyka, protestanta. Dodatkowo ta postać jest uwikłana w tragiczną miłość, a to literatura kocha od wieków. To już nie sztampowy romans, to miłość podana z wielkim smakiem. Dlaczego Anjin-san jest głównym bohaterem tylko teoretycznie? Bo to Toranaga jest najważniejszą postacią powieści. Wielki daimyo to bezwzględny strateg. Życie traktuje jak partię szachów, ludzi jak pionki, jak sokoły, które napuszcza na siebie nawzajem, by otworzyły mu drogę do władzy nad marionetkami. Mistrzowskie zagranie Clavella- końcowa mowa Toranagi rysująca epilog. Genialny generał, który nie przegrał żadnej bitwy. Nie przegrał i tej. Czy można było w to wątpić?