KSIEGA III UMIZGIWracając do
domu Hrabia dostrzega w ogrodzie Zosię zajmującą się dziećmi. I ona i dzieci zobaczywszy
go wystraszyły się i chciały uciekać. Zosia się jednak opanowała i uspokoiła dzieci. Romantycznemu Hrabiemu dziewczyna zdawała się być jakimś nierzeczywistym bóstwem, albo nimfą. Ich rozmowa nie trwała jednak długo, gdyż Zosia z dziećmi odeszła. Już po jej odejściu Hrabia dochodzi do mylnego wniosku, że to zwykła wiejska dziewczyna – pasterka od gęsi, co ostudza jego romantyczne uniesienia. Mając nadzieję, że nikt ich razem nie widział, wraca chyłkiem do dworu na śniadanie. Po drodze zobaczył w gaju całe towarzystwo na grzybobraniu.
(opis grzybobrania: Grzybów było w bród: chłopcy biorą krasnolice, Tyle w pieśniach litewskich sławione l i s i c e...)Telimena zbieraniem grzybów nie była specjalnie zainteresowana. Odłączyła się od współtowarzyszy i poszła do swojego ulubionego zakątka w lesie, który nazwała Świątynią Dumania. Położyła się na trawie i zaczęła czytać książkę. Tadeusz zauważył, że Telimena się oddala i poszedł w ślad za nią. Ubiegł go jednak Sędzia.
Zaczął z nią rozmawiać o swoim bracie Jacku i jego zamiarach wobec syna – Tadeusza:
Wiesz, że pan Jacek, brat mój, Tadeusza ociec,Dziwny człowiek, zamiarów jego trudno dociec:Nie chce wracać do kraju, Bóg wie gdzie się kryje,Nawet nie chce synowi oznajmić, że żyje,A ciągle nim zarządza. Naprzód w legijonyChciał go posyłać; byłem okropnie zmartwiony.Potem zgodził się przecie, by w
domu pozostałI żeby się ożenił (…)
Nie spodobało się to oczywiście Telimenie. Radziła, żeby go wysłać do Warszawy lub Petersburga, gzie ma wielu znajomych, dzięki którym Tadeusz może zrobić karierę. Sędzia nie bardzo był za tym, żeby Tadeusz robił karierę dzięki jakimkolwiek znajomościom. Poza tym przysłał mu na kark swojego zaufanego przyjaciela – księdza Robaka, który ma dopilnować, żeby Tadeusz ożenił się z Zosią . Takie wieści wyraźnie zdenerwowały Telimenę, która wobec Tadeusza miała osobiste plany:
Co Wać Państwu do Zosi? Ja jej ręką rządzę,Ja sama! Że pan Jacek dawał był pieniądzeNa wychowanie Zosi i że jej wyznaczyłMałą pensyjkę roczną, więcej przyrzec raczył,Toć jej jeszcze nie kupił. Zresztą Państwo wiecie,I dotąd jeszcze o tem wiadomo na świecie,Że hojność Państwa dla nas nie jest bez powodu...Winni coś Soplicowie dla Horeszków rodu.
Na to Sędzia odpowiada, że w takim razie trzeba będzie wyswatać Tadeusza z Podkomorzanką – panną piękną, znaczącą w towarzystwie i bogatą… Telimenę zbija to nieco z tropu i prosi, by na razie wstrzymać się z decyzją:
Ostrzegam tylko wcześnie: niech Brat TadeuszaNie namawia, kochać się w Zosi nie przymusza,Bo serce nie jest sługa, nie zna, co to pany,I nie da się przemocą okuwać w kajdany.
Hrabia zza drzew obserwował tę scenę i chociaż nie słyszał o czym rozmawiają – widok ten wydał mu się malowniczy i zaczął go szkicować w swoim notatniku. Telimenę już wcześniej widywał w domu Sędziego, lecz dopiero teraz dostrzegł jej wdzięk i piękno, błysk w oku i rumieniec wywołany kłótnią z Sędzią. Sędzia odszedł, a Hrabia zbliżył się do Telimeny by pokazać jej swoje obrazy. Zaczynają rozmawiać o sztuce, której wg nich daleko lepiej służy włoski klimat i pejzaże, niż tutejsza – litewska prowincja. Ich poglądom narrator przeciwstawia opis piękna litewskich lasów. Tadeusz słyszał to wszystko, ale w końcu dość miał tych zachwytów nad obcym pejzażem i włączył się do rozmowy:
Był on prostak, lecz umiał czuć wdzięk przyrodzeniaI patrząc w las ojczysty rzekł, pełen natchnienia:
(…)Prawdziwie, będą z Pana żartować sąsiedzi,Że mieszkając na żyznej litewskiej równinie,
Malujesz tylko jakieś skały i pustynie
Dyskusja o sztuce toczy się dalej. Przerwał ją dzwon z dworu wzywający wszystkich na obiad. Telimena ukradkiem podała Tadeuszowi klucz do swojej sypialni.
Do stołu siadano w ściśle określonym porządku. Tych tradycji Sędzia zawsze ściśle przestrzegał. Najpierw Podkomorzy, potem Kwestarz – ksiądz Robak, przy nim Sędzia, dalej – reszta towarzystwa. Obiad przebiegał w spokojnej atmosferze, żadnych kłótni nie było.
Pod koniec obiadowania na salę wpadł gajowy z ważną nowiną – w lesie pojawił się niedźwiedź! Natychmiast Podkomorzy zaczął wydawać dyspozycje odnośnie jutrzejszego polowania. Goście rozeszli się, by również się do niego odpowiednio przygotować.