Znajdź
×

Zarejestruj się

Użyj swojego profilu na Facebook, żeby szybciej się zarejestrować

albo

Załóż konto na Schvoong wpisując dane

Jesteś zarejestrowany? Zaloguj się!
×

Zaloguj się

Zaloguj się używając konta na Facebook

albo

Nie jesteś zarejestrowany? Zarejestruj się!
×

Zarejestruj się

Użyj swojego profilu na Facebook, żeby szybciej się zarejestrować

albo

Zaloguj się

Zaloguj się używając konta na Facebook

Strona główna Shvoong>Książki>Dzieci I Młodzież>Dzieci Kapitana Granta część I

Dzieci Kapitana Granta część I

książki Streszczenie   według:andy56     Autor : Juliusz Verne
ª
 
Powieść Juliusza Verne’a „Dzieci kapitana Granta” jest historią poszukiwania kapitana Harry Granta i dwóch marynarzy z zaginionego gdzieś na oceanach żaglowca „Britania”. Akcja zaczyna się na pokładzie jachtu parowo - żaglowego „Duncan”, który mając na pokładzie właściciela lorda Glenarwana jego żonę lady Helenę pod dowództwem kapitana Johna Manglesa odbywał swój dziewiczy rejs. Urozmaiceniem podróży stał się połów rekina, co było u zachodnich wybrzeży Szkocji wydarzeniem niezwykłym. Połów się udał Rekina wyciągnięto na pokład, wypatroszono i pośród wnętrzności znaleziono butelkę, a w niej trzy zapisane skrawki papieru - niestety w dużej części nieczytelne. Okazało się, że na każdej z kartek jest ten sam tekst zapisany w trzech różnych językach – angielskim, niemieckim i francuskim. Po złożeniu fragmentów z poszczególnych kartek w jedną całość odczytano, że niejaki kapitan Grant i dwaj marynarze znajdujący się pod 37°11” szerokości geograficznej południowej, po zatonięciu 7 czerwca 1862 roku ich trójmasztowca nazywającego się Britania, wrzucili do morza butelkę z listami. Niestety zapis o długości geograficznej był rozmyty przez wilgoć.. Informacja o losie kapitana wywołała spore zainteresowanie w Szkocji, rozpisały się gazety, a do posiadłości Glenarwanów zgłosiły się dzieci kapitana z prośbą o informacje o ojcu. Niewiele tego było – trzy kartki, które niewiele mówiły. Wiadomo jednak było, że kapitan żyje. Szesnastoletnia Mary i jej młodszy brat Robert dowiedzieli się, że lord Glenarwan udał się do Londynu, aby nakłonić władze do poszukiwań. Po kilku dniach wrócił z niczym, Odmówiono wszczęcia poszukiwań. Minęło wszakże trzy lata i wg urzędników było mało prawdopodobne, aby kapitan przeżył tyle czasu nie dając ponownie żadnego znaku życia. W zamku Malcom Castle rodzinnej posiadłości lorda zapanował smutek. Nastrój przygnębienia rozwiał się, gdy lady Helena po jakimś czasie zaproponowała, że sami na Duncanie, zamiast planowanej wakacyjnej podróży po Morzu Śródziemnym, udadzą się na poszukiwania kapitana. Wszyscy ochoczo przytaknęli, a dumny Glenarwan szczęśliwy z powodu postawy żony ochoczo zabrał się do przygotowania wyprawy. Trwały one zaledwie miesiąc i 25 sierpnia 1864 roku jacht był gotów do wypłynięcia. Na pokładzie oprócz Glenarwanów, kapitana Manglesa i dzieci kapitana Granta był również major Mac Nabs i drugi oficer Tom Austin. Osoby te zajmowały pięć spośród sześciu kajut. Nad ranem następnego dnia okazało się, że i szósta jest zajęta. Wielkie było zdziwienie załogi, gdy rano pojawił się na pokładzie nowy pasażer – niejaki Jakub Paganel, który jak przystało na roztargnionego naukowca przybywszy w nocy do portu najzwyczajniej w świecie po prostu pomylił statki. Poczynał sobie nader obcesowo myśląc, że członkowie załogi spotkani o poranku to stewardzi. W osłupienie wprowadziła go wiadomość, że znajduje się na prywatnym jachcie. Niestety Duncan był już od dobrych paru godzin w morzu i opuszczenie go było niemożliwe.. Tajemniczy pasażer na gapę okazał się Sekretarzem Towarzystwa Geograficznego, który wskutek swojej pomyłki stał się przymusowym członkiem wyprawy. Duncan płynął do Chile, by stamtąd - ekipa ratunkowa: lord Glenarwan, Paganel, major Mac Nas, Robert, Tom Austin i dwóch marynarzy, mogli udać się na poszukiwania.
Trasa miała biec wzdłuż 37 równoleżnika poprzez Kordyliery i tereny Patagonii, aż do wybrzeży atlantyckich, gdzie miał na nich czekać Duncan. Teren, przez który mieli podróżować był dziki i pełen niebezpieczeństw. Przekonali się o tym bardzo szybko. Którejś nocy ze snu obudziło ich trzęsienie ziemi. Płyta skalna, na której się znajdowali zaczęła się zsuwać z ogromną szybkością w dół.. Jazda była iście szaleńcza. Szczęśliwie przetrwali kataklizm, ale po drodze zniknął Robert. Zdruzgotany Glenarwan poprzysiągł sobie, że nie odejdzie nim go nie odnajdzie. Po kilku godzinach na tle nieba ukazał się szybujący kondor trzymający w szponach chłopca. Rozległ się strzał, celny strzał, który oddał ktoś obcy, jak okazało się po chwili był to Patagończyk o imieniu Thalcawe. Podziękowaniom nie było końca. Robert trochę tylko oszołomiony był cały i zdrowy. Thalcawe poproszony o przewodnictwo zgodził się im towarzyszyć. Opuszczali po kilku dniach Chile i góry z wiedzą, że o kapitanie Grancie nikt tam nie słyszał. Przed nimi były rozległe pampasy Argentyny i nowe niebezpieczeństwa. Na początek dopadł ich upał, potem wyczerpały się zapasy wody. Na domiar złego, którejś nocy chciały sobie z nich zrobić śniadanie głodne i równie spragnione jak oni sami czerwone wilki. Przy tej okazji Robert dał wyraz najwyższej odwagi odciągając je od swoich towarzyszy poprzez taktyczną ucieczkę na koniu Patagończyka. Wilki jak szalone rzuciły się za nim w pościg. Dobry, rozumny koń ocalił chłopca. Uciekł wilkom. Nikomu z podróżnych nic się nie stało. Do czasu - ponieważ dane im było przeżyć wkrótce nowe przygody. Nagłą powódź, przed którą schronili się na ogromnym drzewie. Rozstanie z Thalcawe, którego wraz z koniem porwała woda. Pożar drzewa, przed którym nie było ucieczki, bo w wodzie wokół czaiły się kajmany. Wybawieniem - wydawało się, że w sytuacji bez wyjścia - stało się tornado, które wyrwało wielkie drzewo z korzeniami. Miotane wichrem wraz z uczepionymi podróżnymi pływało po wezbranych wodach by w końcu trafić na stały lad. Czekał już tam za nimi Thalcawe. Jego wraz z koniem też zniosło w to samo miejsce. Do Atlantyku było już bardzo blisko. Wrócili – niestety bez kapitana Granta, za to z nową koncepcją Paganela, że bardzo prawdopodobne jest to, iż kapitan i dwaj marynarze są w Australii. „Dokładna” analiza dokumentów z butelki „ponad wszelką wątpliwość” wykazała, że przeoczono istotne fragmenty tekstu. Duncan wyruszył, więc w dalszą drogę. Do pokonania miał dwa oceany Atlantycki i Indyjski. Odpłynęli, a na brzegu widać było malejącą sylwetkę Thalcawe. Stał nieruchomo patrząc za nimi smutnym wzrokiem.
Opublikowano dnia: 08 marca, 2008   
Proszę oceń : 1 2 3 4 5
  1. Odpowiedz   Pytanie  :    OPIS CALEJ KSIĄŽKI Zobacz wszystkie
  1. Odpowiedz   Pytanie  :    kakie bulo patagoncyka imie Zobacz wszystkie
  1. Odpowiedz   Pytanie  :    gdzie i w którym rokusię dzieje akcja Zobacz wszystkie
  1. Odpowiedz   Pytanie  :    gdzie się akcja toczy i w którym wieku? Zobacz wszystkie
Tłumacz Wyślij Odnośnik Drukuj
  1. 1. ---

    ---

    heh dzieki przyda mi sie xD

    0 Zagłosuj 5 czerwca 2011
X

.